niedziela, 26 maja 2013

Prolog

Znasz to uczucie, kiedy wszystko się psuje? To, na co zapracowałeś i kochałeś potrafi się rozsypać nim zdążysz mrugnąć okiem.Wielkie plany i marzenia przestają istnieć. Ja to idealnie znam. Takie chwile popychają cię w kierunku najgorszego. Ale co zrobić, gdy właśnie ucieczka wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Pierwsze dragi były po to, aby na chwilę zapomnieć. Odciąć się od tego całego gówna. Problem w tym, że i tak w końcu wraca się do rzeczywistości. Wszystko, co wydaję się wspaniałe okazuje się fikcją. Ale ja wciąż chcę uciekać. Jedna, odpowiednia tabletka na język, gorzkawy smak w ustach, przełknięcie i zapomnienie. To wciąga i wciąga. Po parunastu razach potrzebujesz tego codziennie, aby jakoś funkcjonować. Żeby przez ten jeden, cholerny moment nie czuć, że jest się nikim w tym ohydnym życiu. Bierzesz, wciągasz, palisz. To nie ma znaczenia. Jazda jest taka sama i za każdym razem się kończy. Uzależnienie staje się twoim drugim ja. Jest z tobą zawsze. W pracy, w domu, na mieście, gdziekolwiek. Czeka na odpowiedni moment. Chwilę twojej słabości, potknięcie się. To, że nie dajesz sobie rady, dodaje mu sił. Chce twojego bólu, cierpienia, zwykłego pecha. Żeby znów cię przenieść do świata zapomnienia. Ale nic nie jest za darmo, prawda? Potrzebujesz środków na zakup tego świństwa. Nie liczy się dla ciebie nawet, czy wylądujesz na ulicy, czy będziesz musiał zrobić coś poniżej swojej wartości. Bo ty po prostu chcesz, musisz. Pragnienie wydostania się z tego popierdolonego życia jest silniejsze od ciebie. Powoli nikt i nic nie jest tak ważne jak prochy. Tracisz bliskich, którzy niedawno uśmiechali się w twoją stronę. Teraz głównie robi to uzależnienie. Śmieje ci się prosto w twarz, bo wie, że to dla ciebie koniec. Nie uciekniesz od tego. To zbyt trudne. Nawet nie potrafisz poprosić o pomoc, ty ją nawet odrzucasz. Nie chcesz pokazać innym, że jesteś słaby. Choć tak naprawdę cholernie nie dajesz sobie rady. Chwilowa ucieczka zamieniła się w niekończącą się podróż. Czy przypuszczałeś, że to wszystko zacznie się małego potknięcia? Chwili słabości. Racja, że nigdy nie sądziłeś, że o twoim losie zaważy głupi błąd? Taka jednak jest prawda. Wszystko, co rujnuje nas, zaczyna się z na pozór nic nie znaczącego posunięcia.
W końcu przegrywasz...
Nazywam się Leah Baker i jestem narkomanką. Biorę odkąd pamiętam i nie zamierzam nic z tym zrobić. W tym cały problem.


Oto prolog! Mam nadzieję, że się wam podoba i chociaż po części zapoznaliście się z myślami bohaterki. Pierwszy rozdział pojawi się jak skończymy wcześniejszego bloga :) Prolog to mały przedsmak ;) Dziękuję, kocham was <3 /Leah