poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 3

<Alexis>

Szłam niepewnie w stronę gabinetu mojej menadżerki. Po próbach do pokazu, który odbędzie się za tydzień prosiła mnie o rozmowę. Mówiła, że to pilne. Może mi znowu chce wypomnieć moją wagę czy to, że jestem za bardzo rozproszona. Zawsze znajdzie jakieś małe gówno, które niby zagraża całej mojej karierze. Kim nie ma rodziny. W sumie to się nie dziwie, że nikt jej nie chce. Potrafi tylko zrzędzić i widzi w człowieku wyłącznie wady. Jest jak zaprogramowany robot do pracy. I to samo próbuje zrobić ze mną. Zniszczyć we mnie wszystkie uczucia.
Gdy już znajdywałam się pod gabinetem mojej menadżerki lekko przełknęłam ślinę ze zdenerwowania. Zapukałam delikatnie w drzwi i uchyliłam je. Moim oczom ukazała się nie za wysoka postać kobiety o pięknych długich, blond włosach. Odwróciła się w moją stronę, a na jej twarzy pojawił się sztuczny uśmiech.
- Alexis kochanie, siadaj - wskazała na dwa fotele, które znajdywały się tuż koło stolika do kawy.
Niepewnym krokiem ruszyłam w ich stronę. Usiadłam na jednym z nich, po czym wpatrywałam się w ruchy Kim. Kobieta wzięła ze swojego biurka coś i usiadła na przeciwko mnie.
- Wiesz co to jest ? - zapytała
- Gazeta - odpowiedziałam lekko drżącym głosem
- Jesteś mądrzejsza niż się wydaje kwiatuszku - powiedziała sarkastycznie, a ja tylko przewróciłam oczami - W każdym bądź razie każda gazeta ma swoją okładkę. A ta ma ją bardzo i to bardzo ciekawą - pokazała mi magazyn, a przed moimi oczami pojawiło się moje zdjęcie.
Przez chwilę patrzyłam w totalnym osłupieniu.
- A-ale czemu tu jest z-zdjęcie. Moje zdjęcie ! - wydukałam na jednym oddechu
- Bo widzisz słoneczko. Ostatnio widziano cię z niejakim Harrym Styles'em w klubie. Niektórzy w to wierzą inny nie. Jednak mi ta sprawa obojętna nie jest - zaczęła tłumaczyć wstając z fotela. Przypominałam sobie ostatnie parę dni i kto to może być ten cały Harry Styles - Przez tą jakże piękną, małą okładkę zawróciłaś w świecie mody. Od wczoraj mam wiele telefon z pytaniem 'kim jest Alexis Collins ?'. A wiesz co jest najlepsze ? - zapytała podchodząc do mnie
- Co ? - wpatrywałam się w jej brązowe oczy i widziałam już, że coś kombinuję
- Że mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia - odparła szczęśliwa - Masz zbliżyć się bardziej do tego młodzieńca. Nie obchodzi mnie jak, ale masz to zrobić. Staniesz się jego dziewczyną. Będziecie się publicznie pokazywać okazywać sobie miłość i takie tam drobnostki. Ludzie was pokochają - stwierdziła na koniec jakby chciała mnie do tego planu bardziej przekonać.
Ja jednak nie byłam do niego przekonana.
Nagle w mojej głowie zapaliło się światełko, a ja już dobrze wiedziałam o jakiego 'młodzieńca' jej chodzi. Zapewne mówi o tym Loczku, który chyba nie przepada za mną. W sumie to ja za nim też nie. Z jednej strony to śmieszne, a z jednej trochę przykre, że znamy się tak krótko i już czujemy to siebie takie obrzydzenie. Nie wiem, czy on uważa tak samo, ale na pewno nie powinien przepadać za osobą, którą nazwał suką. Jak na złość ten plan robił się coraz bardziej niemożliwy.
Po pierwsze. Niestety nie umiem obcemu mężczyźnie okazywać uczucia. Po drugie. Jestem przekonana, że ten plan nie wypali. I po trzecie. Jak mam rozkochać w sobie kogoś kto mnie nienawidzi. A do tego wszystkiego dochodzi to, że jest gwiazdą. Zacznijmy od tego kto i kiedy widział mnie z nim w tym klubie. Jak w ogóle do tego doszło.
- To chyba nie jest za dobry pomysł Kim - odważyłam się jej sprzeciwić. Wow. Czuję taką wewnętrzną siłę i lekką dumę z tego co zrobiłam.
- Alexis kochanie. Naiwne i niewdzięczne dziecko. Powiedz mi kto przez ostatnie kilka lat troszczył się o twoją karierę. Kto sprawił, że z brzydkiego kaczątka zmieniłaś się w pięknego, w sumie to nie do końca idealnego łabędzia. No kto? Nie twoja mamusia. Nie twoja urocza przyjaciółka. Nikt inny tylko ja. Więc uwierz mi to dla twojego dobra. Przez tego chłopaka możesz mieć karierę o jakiej ci się nawet nie śniło. Będziesz chodzić po najsławniejszych wybiegach. Mieć sesję z legendami. A co najważniejsze. Możesz być
jedną z wielkich naprawdę wielkich modelek na świecie. Tylko nie możesz tego zmarnować. Nie zmarnuj tej szansy. Bo może się już taka nie powtórzyć - spojrzała na mnie i wiedziałam, że ma rację. Wiedziałam, że jeśli chcę być znaną modelką muszę łapać okazję. Nawet tak beznadziejne i tak bezsensowne jak ta.
- Dobrze. Zrobię to - cała duma i odwaga zniknęła. Pojawiła się tylko pustka.
- Cudownie. Grzeczna dziewczynka. Tylko uśmiechnij się jeszcze - powiedziała, a ja lekko się zaśmiałam
- To ja już pójdę - podniosłam się z fotela i udałam się w stronę wyjścia
- Spotykamy się jutro na próbie. Pamiętaj. Za wszelką cenę zdobądź serce tego chłopaka - krzyknęła
Szłam wąskim korytarzem. Zastanawiałam się co mam teraz zrobić. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię i wstała jak tylko świat ogłosi, że najlepszą modelką wszech czasów jest Alexis Collins. Tak. To było moje wielkie marzenie. Zostać światową modelką. Dlatego zrobię to co powiedziała mi Kim. Będę dziewczyną Harrego Stylesa i pokażę wszystkim do czego jestem zdolna. Zajdę na sam szczyt, a może i jeszcze dalej.
- Hej Lexi - zabrzęczało mi coś w uszach i po chwili ujrzałam Megan
- Hej kochanie - odparłam wesoło szatynce
Megan też jest modelką. Jest naprawdę świetna. Jej ciało jest idealne, a twarz perfekcyjna. Mimo tego, że zawsze jej zazdrościłam wyglądu starałyśmy sobie pomagać. Jest naprawdę dobrą osobą, na którą zawsze mogę liczyć.
- Jak tam przygotowania do pokazu ? - zapytała
- Jak to przygotowania. Dużo zamieszania i krzyku, ale nie mogę się już doczekać soboty - odpowiedziałam - A co u ciebie ?
- A w sumie to nic ciekawego - wzruszyła ramionami - na razie nie mam żadnej propozycji i wątpię, żeby w najbliższym czasie coś się pojawiło
- E tam, jesteś cudowna, na pewno ktoś zaraz się do ciebie zgłosi, a jak tego nie zrobi to będzie miał do czynienia ze mną - zaśmiałam się, a Megan od razu poprawił się humor
- Miejmy nadzieję - westchnęła - No to ja cię nie zatrzymuję, bo zapewne idziesz do swojego amanta
- Nie, nie ja...- nie dokończyła, gdyż brązowo oka weszła mi w zdanie
- Wszystko mi opowiesz następnym razem, pa kochanie - pocałowała mnie w policzek i pognała przed siebie.
Cudownie. Teraz już każdy wie, że jestem dziewczyną Harrego Styles'a. Szkoda tyko, że ja o niczym nie wiedziałam. On zapewne też nie wie.
Szybkim krokiem ruszyłam na zewnątrz. Świerze powietrze pomogło mi oczyścić głowę z tych wszystkich myśli. Podążyłam w kierunku mojego samochodu. Wsiadłam do środka i zrelaksowałam się układając wygodnie w fotelu. Odpaliłam silnik, głośno westchnęłam i ruszyłam. Mam nadzieję, że moi rodzice nie widzieli tego zdjęcia. Byłabym martwa jeśli by się o tym dowiedzieli. Już nawet nie chodzi o sam fakt, że widziano mnie w klubie z jakąś rozpieszczoną gwiazdką tylko o to, że ich okłamałam. Miałam być w tym czasie u koleżanki. Żałuję, że właśnie tak nie było. Zapewne wtedy nie musiałam się gorączkować jak mam zrobić to czego jeszcze nigdy nie robiłam. Czyli rozkochać w sobie kogoś. A dokładnie sławną osobę. Na pierwszy rzut oka niemożliwe. Ale w końcu nazywam się Collins. Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych.
Za nim się obejrzałam stałam już przed swoim domem. Wyszłam z pojazdu zostawiając go na podjeździe. Moje serce zaczęło bić o trylion razy mocniej niż wcześniej. Poczułam suchość w gardle i nie miłe kłucie w żołądku. Pociągnęłam gwałtownie za klamkę i zaczęłam biec w stronę swojego pokoju.
- Alexis - usłyszałam spokojny głos mojego ojca i automatycznie moje źrenice wzrosły
- Tak ? - zeszłam z pierwszego schodka, na który udało mi się wcześniej wejść
- Podejdź tu - ruszyłam, wiec za dźwiękiem głosu taty.
Siedział na kanapie w salonie i z jego wyrazu twarzy mogłam wyczytać niezadowolenie.
- Chcesz mi coś powiedzieć ? - spytał
Niestety przez moje zdenerwowanie nie usłyszał żadnej odpowiedzi.
- Nie wiedziałem, że masz chłopaka - zaczął - Przydałoby się go przedstawić twojemu staruszkowi, aż tak
się mnie wstydzisz ? - zażartował
Kamień spadł mi z serca. Moje oczy przybrały normalny rozmiar, a ciało przestało się trząść. Spojrzałam na tatę, który podszedł do mnie
- Przepraszam - westchnęłam przez lekki uśmiech - Nie chciałam was okłamywać, ale mama...- po raz kolejny w dniu dzisiejszym ktoś wchodzi mi w słowo
- Wiem jaka jest mama. Ale mi możesz mówić o wszystkim. Uwierz mi nie jestem szczęśliwy dowiadując się o takich rzeczach z gazety - odparł pokazując mi magazyn - Nie martw się nie powiem mamie, tylko następnym razem wszystko mi mówisz
- Oczywiście - uśmiechnęłam się do niego i go przytuliłam
- No, a jak ma na imię ten szczęśliwiec, który skradł ci serce ? - zapytał dziwnie poruszając brwiami
- Wiesz, wracając do tej sprawy ze wstydzeniem się mojego staruszka...- spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać, a on zrobił obrażoną minę
- Oh, czuję się zraniony - westchnął, a ja nie mogłam opanować śmiechu
- I z czego się tak śmiejecie, pomagać mi w zakupach - powiedziała mama, która właśnie przeszła przez salon kierując się z siatką z różnymi produktami do kuchni.
Szybkim krokiem udałam się na zewnątrz i wyjęłam z bagażnika samochodu mojej mamy zakupy. Podążyłam tam, gdzie znajdywała się moja rodzicielka.
- I jak wam idzie ? - zapytała nagle rozpakowując rzeczy
Wiedziałam dobrze, że chodzi jej o modeling. Bo o czym innym mogła ze mną rozmawiać.
- Ym, dobrze. Nawet bardzo dobrze - uśmiechnęłam się do niej, a ona to odwzajemniła
- Mam nadzieję, że wszystko pójdzie idealnie - odparła powracając do swoich zadań
- Ja też - potwierdziłam i poszłam w stronę swojego pokoju
- Za chwilę obiad - krzyknęła mama
- Nie jestem głodna - odpowiedziałam wchodząc do pomieszczenia
Usiadłam po turecku na łóżku i wzięłam na kolana swojego laptopa. Wpisałam w wyszukiwarkę imię i nazwisko mojego 'chłopaka', by zobaczyć kim dokładnie jest. Nie musiałam długo szukać. Zaraz ujrzałam mnóstwo zdjęć chłopaka, różnego rodzaju wywiady i co najważniejsze wiem kim jest. Jak mogłam tego nie wiedzieć. Mnóstwo razy słyszałam o zespole One Direction. Dobrze wiem, że uczestniczyli w jakimś talent show i są naprawę popularni. Jednak nie moje gusta muzyczne i szczerzę to nigdy nie miałam czasu na przeglądaniu plotkarskich gazet czy oglądaniu jakiś programów.
Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. To była wiadomość od mojej przyjaciółki. Napisała, że wczoraj poznała jakiegoś chłopaka i zaprosił ją dziś na grilla. Fu. Jak można jeść tak tłuste rzeczy. Jednak wiem, że Leah nie da mi spokoju jak z nią tam nie przyjdę, wiec zgodziłam się. Odrzuciłam komputer na łóżko i ruszyłam w stronę łazienki ogarnąć się. Po drodze wyciągnęłam jakieś ciuchy z szafy i poszłam wziąć prysznic. Nie trawo to zbyt długo. Następnie ubrałam na siebie biały t-shirt z granatowymi paskami, do tego pomarańczową spódniczkę, a na nogi założyłam granatowe conversy. Wysuszyłam włosy i pozostawiłam je rozpuszczone. Pomalowałam się, a na swoją lewą rękę założyłam parę bransoletek. Gotowa do wyjścia udałam się do swojego pokoju po białą torebeczkę, do której pakowałam swojego iPhona, kosmetyczkę oraz kluczę do domu. Wychodząc z pokoju weszłam jeszcze na chwilę do kuchni.
- Idę z Leahą do kolegi na grilla. Będę wieczorem - oznajmiłam mojej mamie, która najwidoczniej była zajęta obiadem - słyszałeś tato - odwróciłam się w jego stronę
- Tak, tak idź. Tylko bez żadnych głupot - uśmiechnęłam się do niego i szybkim krokiem wyszłam z mieszkania.
Ruszyłam w stronę mojego czarnego auta wyciągając kluczyki z torebki. Wsiadłam do pojazdu i wyjechałam ostrożnie na ulice. Popatrzyłam na mój wyświetlacz w telefonie. Była godzina szesnasta trzydzieści. Rudo włosa napisała mi, że impreza zaczyna się koło siedemnastej. Mój kurs obrał dom Leah, który znajdował się jakieś dwadzieścia minut stąd. Zaczęłam trochę przyśpieszać chcąc jak najszybciej dotrzeć do wyznaczonego mi celu. Zanim się obejrzałam  znajdowałam się już na osiedlu mojej przyjaciółki.
- Hej - podskoczyłam lekko słysząc wesoły głos mojej przyjaciółki, która właśnie wsiadała do mojego auta
- Boże Leah, nie strasz mnie tak - westchnęłam i wyjechałam ponownie na ulice - gdzie jedziemy ?
- Na Harley Street 4 - odparła moja przyjaciółka
- Już się robi - powiedziałam gwałtownie skręcając w lewo
Po jakiś dwudziestu minutach jazdy znajdowaliśmy się na dosyć bogatej ulicy. Moje oczy napawały się widokiem pięknych willi. Były o sto razy lepsze od mojej. Westchnęłam cicho i popatrzyłam na Leah. Można powiedzieć, że chyba też chodziło jej po głowie wygląd tych wszystkich domów. Gdy bardziej przyglądnęłam się niebieskookiej zauważyłam, że ma na sobie krótkie, dżinsowe szorty i do tego zwyczajną czarną bluzkę. Na jej nogach były czerwone conversy za kostkę.
Po chwili zaparkowałam na krawężniku i spojrzałam na pewien dom z którego słychać było muzykę
- Jesteśmy - stwierdziłam odpinając pas
Wyszłam z auta razem z moją przyjaciółką i udałyśmy się pod drzwi. Bez sensu było pukać bo i tak by nikt nam nie otworzył przez ten hałas. Wnętrze było dosyć chaotyczne. Może to dlatego, że pełno ludzi plątało się po pomieszczeniach i różne kubki i butelki walały się po podłodze.
Nagle podszedł do nas jakiś szatyn.
- Hej Leah. Fajnie, że przyszłaś - odparł miło wpatrując się w oczy mojej przyjaciółki
Ona lekko się uśmiechnęła do niego. Halo. Też tu jestem.
- To jest Lexi. Moja przyjaciółka, o której ci opowiadałam - no w końcu mnie zauważyli
- Modelka jak dobrze pamiętam. Miło mi jest cię poznać - chwila, chwila.
Dopiero teraz zauważyłam, że skądś znam tę twarz. Nieskazitelna cera, idealnie ułożone włosy.
- Jestem Zayn - To jeden z tego zespołu - Zaraz przyniosę wam coś do picia
Powiedział, po czym odszedł a ja wpatrywałam się w niego nie wierząc gdzie właściwie jestem.
- Zabrakło ci języka w gębie - odchrząknęła moja przyjaciółka tracąc z pola widzenia bruneta
- Ja-ja, ja muszę iść do toalety.
Szybkim krokiem udałam się na górę nie mając bladego pojęcia gdzie jest toaleta. Jedyne co chciałam zrobić to uciec z tego domu. Z domu One Direction. Myśl Alexis, myśl jak się stąd wydostać.
- Szukasz czegoś ? - usłyszałam ciepły głos za swoimi plecami
Szerze to bałam się odwrócić, bo wiedziałam do kogo należał. Ok. Teraz trzeba się skupić i włączyć uwodzicielską stronę Lexi.
- Ym, właściwie to nie mogę znaleźć łazienki - popatrzyłam w jego jasne zielone oczy, a kiedy dostrzegł
kogo ma przed sobą od razu przyciemniały
- Jest na końcu korytarza po lewej - odparł oschle
- Dzięki - wymamrotałam i nagle mój organizm ogarnęła pewność siebie. Coś co czuję tylko na wybiegach i przed obiektywem - Słuchaj chciałam przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie. Powinnam dać pomóc sobie takiemu przystojniakowi.
Nagle jego twarz całkiem się rozświetliła, a ja mogłam napajać się widokiem jego pięknych dołeczków. Podeszłam bliżej do chłopaka i delikatnie dotknęłam jego ręki.
- Czy jest jakaś rzecz, którą mogłabym dla ciebie zrobić - szepnęłam mu do ucha - w ramach rekompensaty - poczułam jak swoją ciepłą ręką błądzi po moich ciele
- A co masz mi do zaoferowania ? - odparł cicho
Flirciarz. Nie lubię takich, ale no muszę pamiętać o obietnicy, której złożyłam dziś rano Kim.
- Dużo panie Styles. Bardzo dużo - nagle poczułam jego wargi na moich
Swoje palce zwinnie zaplotłam w jego bujne, kasztanowe loki. Trzeba przyznać, że całował świetnie. Nasze języki wiły się walcząc o dominację. Jego ręce zjechały na moje pośladki ściskając je. Jęknęłam czując pożądanie. Nie wiem co się ze mną działo, ale nie mogłam się od niego oderwać.
- Zwolnijcie gołąbeczki - usłyszałam czyjś głos i z przerażeniem odsunęłam się od Loczka - Hej jestem Louis - podszedł do mnie i wyciągnął rękę w moją stronę
- L-lexi - wydukałam drżącym głosem
- Wydaje mi się, że łóżko Harrego jest wygodniejsze od korytarza - zaśmiał się chłopak
- Czego chcesz Lou ? - warknął niezadowolony Styles
- Przyszedłem tylko oznajmić tobie, że jak chcesz coś zjeść to lepiej zejdź na dół - odparł, po czym ruszył w stronę schodów
Poprawiłam swoją bluzkę i spojrzałam na rozdrażnionego bruneta. Widać było w jego oczach niedosyt. Brawo Lexi powoli plan zaczyna działać. Podeszłam do niego powili i nachyliłam się do jego ucha.
- Jeszcze to dokończymy - szepnęłam i niemal czułam pojawiający się uśmiech na twarzy Harrego
Dumnym krokiem udałam się na parter. W myślach przybiłam sama ze sobą piątkę. Przede mną jeszcze długa droga do serca Styles'a, ale jak już mówiłam dla Collinsów nic nie jest niemożliwe.


Rozdział wyszedł mi długi i mam nadzieję, że się wam spodoba. Mamy już nico wyjaśnione, a pro po życia Alexis. Praktycznie wszystkie postacie już poznaliście. Jak macie jakieś pytania to zadawajcie je na naszym asku. Proszę o wasze komentarze, które w jakiś sposób nas motywują do dalszego pisania. /Lexi

15 komentarzy:

  1. Świetny! ;D
    Oh, jak ja kocham Lexi i Hazze ;D
    Czekam na ich dalsze losy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny :) ale troche nie w moim stylu. Sorki
    @Always_with_Jus

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie powoli się rozkreca, ale na pewno się na was nie zawiode. Jestescie swietne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie.. Ciekawie :D Ale niesamowite akcje mrrr <3 Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coraz ciekawiej tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  6. robi się coraz ciekawiej, czekam na kolejny rozdział :)
    @luvmyjdb

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeeejj....brak słów czekam na kolejny zajebisty rozdział<3

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozkręca się historia. Jestem bardzo ciekawa jak to się wszystko potoczy z Harry'm.
    Szczerze, na początku nie byłam bardzo przekonana do czytania tego opowiadania, ale stwierdziłam, że poczekam jak to będzie dalej. no i jak widać opłaciło się.
    Czekam na następny. :>
    I zapraszam też do mnie: http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. ejejej....ja już chcę następny rozdział ! NOW ! to się robi coraz lepsze, nie spodziewałam się tego ! :***

    OdpowiedzUsuń
  10. EXTRA ♥


    czekam nn ;)
    Całujee Lolaa ;*

    + ZAPRASZAM NA NOWY ROZDZIAŁ NA " Danger Returns- Beware ! "

    OdpowiedzUsuń
  11. JEZUS kocham cię za to opowiadanie *.* czekam na nexta
    P.S sytuacja z Harrym ? nie spodziewałam się tego !
    zapraszam na mojego nowego bloga:http://krzykbezsilnosci.blogspot.com/
    i http://give-me-love-oned.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. No czytam czytam i nie mogę się oderwać :) Bardzo fajny masz ten blog :)

    OdpowiedzUsuń