środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 4

<Leah>

Błądziłam po domu chłopaków w poszukiwaniu Zayn'a lub Lou. Tylko ich znałam. W sumie jest jeszcze Lexi, ale ona gdzieś zniknęła.
Naglę zobaczyłam Lou stojącego koło wysokiego, kręconowłosego bruneta. Złapałam za plastikowy kubeczek, którego zawartość jak sądzę była jakimś alkoholem. Idąc w stronę Tomlinson'a upiłam kilka łyków z kubeczka.
- Hej Lou - powiedziałam z uśmiechem, gdy byłam już przy chłopakach.
- Hej Leah - odparł brunet, odwzajemniając gest - To jest Harry Styles, też należy do zespołu - dodał przedstawiając mi nieznajomego.
Kiedy pisałam z Zaynem dowiedziałam się, że jest on członkiem One Direction. Stąd wydawali mi się znajomi. Nie mam z tym problemu, ani nie jara mnie ten fakt. Oni są jak każdy inny. Może Lou przejawia małe ADHD.
- Jestem Leah - przedstawiłam się Harry'emu, ściskając jego dużą dłoń. Po chwili zwróciłam się do Lou - Widziałeś może Lexi? Wiesz, to ta przyjaciółka, o której mówiłam tobie i Zayn'owi.
Louis momentalnie zaczął się śmiać. Kurwa, czy on jest serio chory psychicznie?
Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- Co? - zapytałam zirytowana.
- Hazz wie lepiej gdzie jej szukać - dodał, prawie dławiąc się swoim śmiechem.
Przeniosłam swój wzrok na Harry'ego, który nagle zainteresował się sufitem. Chrząknęłam, aby zwrócić na siebie uwagę loczka.
- Tak? - łaskawie zwrócił na mnie uwagę. Jego oczy tajemniczo błyszczały.
Nagle coś wpadło mi do głowy.
- O mój Boże! - krzyknęłam, zasłaniając sobie twarz dłonią - Spałeś z nią? - dodałam ciszej.
- Nie - wykręcał się jak mógł. Chyba był zszokowany, że go o to posądzam - Tylko się całowaliśmy.
- Wyglądałeś jakbyś chciał ją zjeść - wtrącił się Tomlinson, nabijając ze Styles'a.
- Zainteresuj się Eleanor - syknął Harry.
Nie wiem kim jest dziewczyna, o której mówi zielonooki, ale musi być ona ważna dla Lou.
- Odpierdol się od mojej dziewczyny - odparł Louis - Tylko się śmiałem.
- Ej dobra! - krzyknęłam, starając się ich uspokoić - Nic się przecież nie stało.
Poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a. Momentalnie się uśmiechnęłam, co Mulat odwzajemnił.
- Leah, musisz kogoś poznać - powiedział, łapiąc mnie za nadgarstek, odciągając przy tym od chłopaków. Przeszliśmy przez tłum, w stronę kuchni. W pomieszczeniu dostrzegłam niskiego blondyna, który sypał chipsów po miski.
- Niall - zawołał Zayn, a nieznajomy się obrócił. Miał niesamowicie niebieskie oczy. Po prostu cudowne.
Chłopak podszedł bliżej nas i stanął przede mną.
- Leah Baker - wyciągnęłam rękę w jego stronę.
Niejaki Niall zignorował fakt, że przed sobą ma moją dłoń i się do mnie przytulił. Można i tak. Chociaż jestem dość zszokowana jego zachowaniem. Nie jestem osobą, która przytula się do nieznajomych.
- Niall Horan - powiedział, odsuwając się ode mnie, ukazując przy tym szereg białych zębów.
- Miło mi - odparłam, czując jeszcze szok związany z odwagą blondyna do nowo poznanych ludzi. W sumie już go polubiłam. Wygląda i zachowuje się jak taki kochany misiu. To dziwne, bo nie często lubię z początku nowo poznane mi osoby. Widocznie z nim jest inaczej.
Trochę przypomina mi Cece. Moja starsza siostra także zawsze podchodziła z otwartością do ludzi. Kochała poznawać innych i dzielić się z nimi doświadczeniami, czy radością. Zawsze była tą kochaną, lubianą i grzeczną siostrą. Ja za to nie przykładałam uwagi do zasad, ale lubiano mnie tak samo jak Cece. W końcu przecież byłam modelką. Modelki zawsze są lubiane i przyciągają do siebie ludzi.
- Idziemy zapalić? - z rozmyśleń wyrwał mnie Malik. Uśmiechnęłam się na myśl o 'dotlenieniu się'.
Zostawiliśmy Niall'a w kuchni. On i tak wolał coś zjeść, bo był głodny.
Na zewnątrz było już chłodniej, co powodowała późna pora. Jednak przez dużą ilość alkoholu znajdującego się w mojej krwi nie czułam aż takiego zimna. Tak, magiczne właściwości takich trunków mnie fascynują.
Podeszłam z Mulatem na jedną z ławek w ich ogródku. Zajęliśmy koło siebie miejsce. Zayn na chwilę w stanął z miejsca, wyjął paczkę papierosów z tylnej kieszeni swoich ciemnych dżinsów i ponownie usiadł. Z uśmiechem wypisanym na twarzy wysunął w moją stronę paczkę Marlboro.
- Dziękuję - powiedziałam, częstując się jednym.
- Proszę - odpowiedział szarmancko Zayn, wkładając jedną z fajek do ust. Z prawie pustego opakowania wyciągnął jeszcze zapalniczkę, którą po chwili wykorzystał do wiadomych rzeczy. Kiedy mi ją podał zrobiłam te same czynności co brunet. Przysunęłam źródło ognia do papierosa, zapaliłam zapalniczkę i odpaliłam Marlboro zaciągając się lekko.
- Widziałeś Lexi? - zapytałam, trzymając dym w płucach. Odchyliłam głowę do tyłu i wypuściłam dym do góry.
- Wyszła - spojrzałam na Mulata - Poszła już do domu, bo powiedziała, że nie może być zbyt długo i je kolację z rodzicami.
Mentalnie się zaśmiałam. Tak, Alexis na pewno poszła z imprezy by coś zjeść. Szczególnie ona. Poza tym wymyśliła by cokolwiek, na przykład, że śpi u mnie, by zostać tutaj. Coś za tym się kryło i muszę dowiedzieć się co.
Oczywiście nie chciałam nic mówić Zayn'owi. Moja przyjaciółka wkurzyła by się o to.
- No widocznie musiała - odparłam z uśmiechem - Zayn? - zaczęłam, patrząc na chłopaka.
- Hm? - zapytał, zaciągając się papierosem.
- Poznałam na razie czterech członków One Direction. Zastanawiam się - zamilkłam na chwilę, bo nie wiedziałam, czy nie jestem za wscipska - gdzie jest ten piąty. Jest was pięciu, prawda? - upewniłam się.
- Tak, masz rację - Zayn rozwiał moje wątpliwości - Liam musiał poważnie porozmawiać z dziewczyną.
- Aha - przytaknęłam, znowu wpuszczają i po chwili wypuszczając nałóg z płuc.
- Liam jest świetny - powiedział z uśmiechem Zayn - Na pewno go polubisz.
- Też tak sądzę - odparłam z uśmiechem, bawiąc się papierosem między palcami.
*Parę godzin później*
Niektórzy już się zawinęli, a ja pijana i nieogarnięta dalej imprezuję w domu One Direction. Krążyłam po ich mieszkaniu, nie bardzo wiedząc gdzie idę. Zamierzałam się już zbierać do wyjścia, gdy naglę usłyszałam jak drzwi wejściowe się otwierają. W progu stanął przystojny szatyn.
Przez chwilę patrzyłam się na niego.
- Hej, Liam jestem - podszedł bliżej, wyciągając w moją stronę dłoń.
- A, ten Liam - odparłam z uśmiechem, chwytając jego rękę - Leah.
- Impreza jeszcze się nie skończyła? - zapytał z lekkim zdziwieniem, słysząc muzykę dochodzącą z salonu.
- Ta, Louis zamierza się rozebrać - odpowiedziałam mu, widząc rozbawienie na jego twarzy dodałam - Ja już się zbieram, bo nie chcę tego widzieć.
- Odwiozę cię - zaproponował miło chłopak.
W sumie patrząc na mój stan lepiej byłoby, gdyby on mnie odprowadził.
- Super, może być - odparłam szczerząc się. Stanowczo nie panuje nad swoimi ruchami, kiedy jestem pijana.
W aucie gadałam głównie ja, a Liam skupiał się na drodze co jakiś czas śmiejąc się z moich opowieści.
- Czemu wolałeś być u dziewczyny, a nie na imprezie?
Jestem idiotką. Nie zadaje się takich pytań ludziom. Zwłaszcza, że nie zna się ich bardzo dobrze. Jednak alkohol działa na mnie jak działa i nic nie da się z tym zrobić.
- Musiałem z nią porozmawiać - odparł, momentalnie poważniejąc.
- I już jest okej? - zapytałam, lekko się uśmiechając.
Chłopak nerwowo oblizał usta.
- Nie jesteśmy już razem - odparł bez emocyjnie.
Zauważyłam, że mocniej zacisnął dłonie na kierownicy. Coś musiało być nie tak. Od razu pożałowałam, że zaczęłam ten temat.
- Przepraszam, że pytałam - szepnęłam cicho.
- Nic się nie stało Leah - pokręcił głową, sztywno się śmiejąc - Tak wyszło.
Podziękowałam mu, gdy tylko mnie odwiózł i chwiejnym krokiem ruszyłam do bramy. Ledwo co szłam na schodach. Weszłam do jak zwykle otwartego mieszkania. Wkurza mnie, że Justin nie zamyka drzwi. Zatrzasnęłam wejście i poszłam do sypialni.
- Co robisz? - zapytałam Walker'a.
W ręku trzymał pustą butelkę wódki, a na podłodze walało się parę tabletek. Czułam, że buzuję.
- Nie było cię, a miałem zepsuty humor - odparł, patrząc na mnie swoimi mocno zaczerwionymi oczami - Wziąłem sobie i odpoczywałem. Ale niestety mija mi faza kotku.
- Nie mów tak do mnie - syknęłam. Byłam cholernie zła. Zawsze dzielimy się działką, na którą oboje ciężko pracujemy.
- Nie bądź zła Ruda - powiedział, wstając z miejsca - Poimprezujmy - dodał uśmiechnięty.
- Nie będziemy imprezować debilu! - krzyknęłam rzucając swoja torbę i kurtkę na podłogę. Podeszłam do niego - Jesteś frajerem.
- Niby czemu? - zapytał, obojętnie na mnie patrząc.
- Bo wziąłeś beze mnie!- krzyknęłam, uderzając go w pierś. Chłopak lekko drgnął. Moje ruchy i tak były za słabe na mocne skrzywdzenie go.
- Ty poszłaś się zabawić - odparł, lekko podirytowany - Ja też chciałem.
Nie wytrzymałam. Jedna z moich rąk powędrowała w stronę policzka Justin'a. Chłopak ją zatrzymał, ściskając za nadgarstek. Syknęłam, czując ból.
Popatrzyłam na Walker'a. W jego oczach dostrzegłam pożądanie, które przeniósł na moje usta, całując je namiętnie. Kiedy puścił moją rękę złapałam tył jego głowy, przybliżając do swojej. Podniecenie rosło. Złapałam za końcówki koszulki chłopaka i ją ściągnęłam, na chwilę przerywając pocałunek. I moja koszulka szybko znalazła swoje miejsce na podłodze. Ze spodniami było trudniej. Kiedy moje szorty, w końcu zsunęły się na kostki, energicznie z nich wyszłam. Zajęłam się rozporkiem Justin'a. Chłopak za to obdarzał moją szyję namiętnymi pocałunkami, gdzieniegdzie ją gryząc. Zostały zdjęte i jego spodnie.
- Poczekaj - wysapał, kiedy ponownie złączyłam nasze usta.
Łapiąc mnie za biodra, pociągnął nasze ciała do tyłu. Po chwili się zatrzymał, lekko schylił i sięgnął po prezerwatywę leżącą na komodzie. Uśmiechnęłam się cwaniacko, bo wiem, że zawsze jest tam jedna prezerwatywa w razie takich właśnie sytuacji.
Popchnęłam chłopaka na łóżko. Błądził po moich plecach, szukając zapięcia od stanika. Kiedy poczułam, że materiał się luzuję zagryzłam wargę chłopaka, lekko pociągając ją do tyłu. Justin wyrzucił stanik na podłogę, gdzie już walało się dużo ubrań.
Pragnęłam go bardziej. Poczułam jak jego ciepłe wargi zjeżdżają na mojego prawego sutka. Ssał i gryzł delikatną skórę, a ja jęczałam z podniecenia. Po kilku sekundach przeszedł na drugą pierś, by poświęcić jej tyle samo czasu co poprzedniej. Bawiąc się jego gumką od bokserek czułam jak jego penis twardnieje. Jego język wił się w moich ustach, a ciało było coraz bardziej wiotkie. Nie czekając już dłużej ściągnęłam z niego bieliznę. On nie próżnował, gdyż zrobił to samo ze mną. W tym momencie leżeliśmy cali rozgrzani i nadzy na łóżku pełni pożądania i dotyku. Justin odchylił się lekko ode mnie, zakładając na całą swoją wielkość gumkę.
Nagle poczułam jego język na mojej szyi. Nie trwało zbyt długo, gdy odczułam jak we mnie wchodzi. Całe moje ciało zadrżało na moment, by później odczuć przyjemność. Chłopak poruszał się w dość podniecający sposób. Najpierw robił to delikatnie tak jakby nie chciał mi zrobić krzywdy. Jednak z czasem jego ruchy było coraz szybsze i gwałtowniejsze. Można było usłyszeć nasze jęki, które w jakiś sposób ze sobą grały. Gdy Justin przyśpieszył swoje ruchy wiedziałam, że za chwile dojdzie, a ja razem z nim.
Zaśmiałam się głośno, kiedy położył się obok i odsapnął.
- O taką zabawę mi chodziło - powiedział z uśmiechem, odchylając głowę w moją stronę.
- Zamknij się - odparłam, waląc go w gołą klatę.
Odwróciłam wzrok na sufit.
To się zdarzyło. Już nie raz. Bawiliśmy się ze sobą. Sex, nie oparty na żadnych uczuciach. Bo ja i Justin jesteśmy zrażeni do miłości. Nienawidzimy tego, że kiedyś nas obojgu skrzywdziła. Może to nas połączyło? Justin zaczął brać przez nieudany związek z pewną dziewczyną. Ja poniekąd też związałam się z tym nałogiem bardziej, gdy właśnie cenione przez wielu ludzi uczucie napluło mi w twarz. Bo tak właśnie odczuwam miłość. Przez nią wiele się w moim życiu zmieniło, zepsuło.
Tyle, że pamiętam to uczucie do dziś. Jakby wypaliło ślady na mojej skórze, chcąc przypominać mi o tym jak bardzo GO kochałam. Jaka naiwna i bezmyślna byłam poddając się jego uczuciom. Przegrałam, jak zawsze.
- Jus - mruknęłam do chłopaka - Tęsknisz czasem za nią?
Justin wiedział dobrze o kogo chodzi. Popatrzył w inną stronę, zaciskając wargi.
- Trzeba kupić nowy towar - wyszeptał, łamiącym się głosem.


Trochę inny rozdział. Niektóre sceny mogły przyprawić was o szok. Ostatnią sytuacje pomogła mi napisać Nat (Lexi) ;p Tak więc podoba nam się, że więcej was komentuje, ale jak wiadomo mamy wieczny niedosyt  ;) Wyrażajcie swoje opinie! <3 Kocham was i ściskam mocno /Leah

17 komentarzy:

  1. Supeer <3 Hahaha nie tylko wy macie niedosyt :D Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. fjdsnvsndi *.* czekam nn <3 cudo ! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega mega mega! Jak zawsze! Uwielbiam to opowiadanie, pomimo, że to dopiero czwarty rozdział :D A Leah- nie no jest boska xD tzn przeczuwam, że będą z nią małe (albo i nie małe)kłopoty ale i tak ją kocham <3
    Wybaczcie, że nie pozostawiłam komentarza pod poprzednim rozdziałem :C to się nie powtórzy
    Pozdrawiam <3
    ~Salomea ( @KidsDont )
    Larry Stylinson Opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudnie ^^ Brak mi słów. Wszystko jest doskonałe.:)
    Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jaka akcja:) końcówka i jej opis bardzo mi się podobała, czekam na nexta, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ohoho ;D świetne *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. BARDZO EKSCYTUJĄCY !

    kocham to ♥

    czekam nn ;)
    Całujee Lolaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo fajne opowiadanie ;)
    informuj mnie o nn ;)
    + zapraszam na mojego nowego bloga
    http://i-will-give-you-everything.blogspot.com/
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział! Dodawajcie szybko następny ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej. Świetny blog. Piszecie bardzo ciekawie i wciągająco. Wasz styl pisania przypadł mi do gustu. Przeczytałam wszystkie rozdziały na raz i powiem jedno - PODOBA MI SIE :)
    Scena końcowa znakomita. Wasze opisy pozwalają na dokładne wyobrażenie sobie każdej sytuacji oraz uczuć bohaterów. Już kocham to opowiadanie ♥♥
    Obserwuję i czekam na więcej. Życzę dużo weny. Pozdrawiam, Maarit :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Londyn to stolica Anglii, w której mieszkają Doreen, Virginia, Harry oraz Niall - czwórka przyjaciół ze studiów, którzy wspólnie spędzają wolne chwile. Jak każdy dzieciak w ich wieku lubią się zabawić, czasem mocno przesadzają z alkoholem. Dee studiuje prawo, Ginnie poszła w ślady matki - studia dziennikarskie, Harry i Niall studiują medycynę. W ich życiu nie dzieje się nic niepokojącego dopóki nie wybierają się, jak co piątek, na imprezę do nowo otwartego klubu. Dziwnym trafem budzą się następnego dnia w Nowym Jorku. Próbują odgadnąć kto i dlaczego przetransportował ich do tego miasta. Kiedy udaje im się wrócić do Londynu, idą do klubu, ale nie dowiadują się tam niczego. Po tygodniu każdy dostaje SMS o tej samej treści. W ich życiu pojawia się pewna trójka - Vivian, Korey i Lyric. Jak potoczą się losy czwórki przyjaciół? Czy Viv, Kor oraz Lyric mocno namieszają w ich życiu? Czy pomogą im odnaleźć sprawców ich dziwnej zmiany miejsca z dnia na dzień? Jakie zagadki i tajemnice przygotował dla nich los?

    http://londoners-people-live-in-london.blogspot.com/

    Pozdrowienia, Dee & Ginnie.
    Przepraszamy za spam.

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne <3 uwielbiam xx nie mogę się doczekać nn! na serio wciąga!

    zapraszam do mnie na prolog
    http://extraordinary-fanfiction.blogspot.com/ xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Tam Dam! Przeczytałam wszystkie cztery rozdziały. Oby dwie trochę się różnicie w pisaniu, ale na tym samym poziomie. Bardzo mi się podobają oby dwie postacie. Fajnie, że Harry całował się z Alexis, a Just kochał się z Leah. Czekam na kolejne rozdziały i mam nadzieję, że będzie tak samo dużo akcji. Kocham wasz talent!
    Zapraszam do siebie na bloga, który poruszy serca:
    http://belivingin.blogspot.com/
    Oraz na bloga mojego i przyjaciółki, możecie zobaczyć jak nam idzie współpraca:
    http://naszagranica.blogspot.com/

    Powodzenia i weny dla każdej z was!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jenna Miller, Skylar i Zayn Malik, Jason Dallas i Niall Horan to paczka nierozłącznych przyjaciół uczęszczających do słynnego Yale University w mieście New Haven, części wielkiego obszaru metropolitalnego Nowy Jork. Ci studenci Yale University to rozpuszczone oraz niezwykle mądre i inteligentne dzieci bogatych rodziców, które tolerują wyłącznie swoje towarzystwo. Ich życiem kieruje nauka i imprezy. Z czasem za sprawą miłości wiele spraw się komplikuje.. Przyjeżdża pewna osoba i wiele miesza w relacjach między dawnymi przyjaciółmi.
    Czy nierozłączna paczka z Yale University sprosta przeciwnościom losu? A może ich przyjaźń ulegnie zniszczeniu? Tego wszystkiego dowiecie się czytając naszego bloga.
    http://river-full-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. cudowny blog , zaczęłam czytać od tego rozdziału , ale już zabieram się za początkowe rozdziały . :)

    http://love-is-beauty-to-time.blogspot.com/

    http://koffyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. dziewczyno!!!! to jest dla mnie jak narkotyki :) uzależniłam się od czytania tego :) wpadnij do mnie :) http://one-direction-vs-siatkowka.blogspot.com/ pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń