piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 6

<Leah>


Światła oświetliły scenę. Co niektórzy zaczęli się przepychać do przodu, aby mieć lepszy widok na modelki. Po chwili rozbrzmiała i muzyka, która nijako komponowała się z oklaskami i wiwatami ludzi. Lekko się uśmiechnęłam, zniecierpliwiona rozpoczęcia pokazu.
Wielka, czerwona kurtyna rozsunęła się i w końcu mogłam ją zobaczyć. Pewna siebie, uśmiechnięta, szczęśliwa. Tak mogłabym teraz określić Lexi. Widać, że jest w swoim żywiole.
Blondynka szybkim krokiem szła wzdłuż wybiegu. Wysokie obcasy, które zdobiły jej nogi wcale jej nie przeszkadzały. Przy końcu 'trasy' zatrzymała się chwilę pozowała i odwróciła się. Wracając minęła kolejną modelkę i zniknęła za kurtyną. Przyznam, że potrafiła zahipnotyzować, gdy tak szła po wybiegu. Pewnie jest szczęśliwa, że jako pierwsza modelka przeszła po wybiegu.
Przez następne minuty szły kolejne modelki, prezentując piękne stroje. Co chwila klaskałam. Poczułam ból nóg.
- Zaraz nie wytrzymam - zwróciłam się do Justin'a, stojącego obok mnie.
Chłopak się uśmiechnął, ponieważ dobrze wiedział o czym mówię. Od dwóch godzin stoimy na nogach. Nie byliśmy dosyć wcześnie, aby zająć miejsca siedzące. Nie mamy też wystarczająco dużo kasy, żeby kupić sobie miejsca VIP. Jesteśmy, więc zmuszeni do stania przy innych nieszczęśnikach.
- Przestań marudzić Ruda, zaraz się skończy - mruknął zadowolony Justin, tak, żebym tylko ja go słyszała.
- Jasne - zaśmiałam się - To potrwa jeszcze jakieś dwie godziny.
- Co? - jego mina momentalnie się zmieniła - Chodź do baru, nie wytrzymam tyle na trzeźwo.
Szturchnęłam chłopaka w ramię. Jednak, że byłam spragniona poszłam za nim do małego baru.
- Kup mi coś, idę jeszcze do toalety - zatrzymałam na chwilę Jus'a, żeby przekazać mu wiadomość, po czym odwróciłam się i poszłam w stronę łazienki.
W pomieszczeniu było parę kobiet. Podeszłam do szerokiego blatu, nad którym powieszone było lustro. Przyglądnęłam się sobie, poprawiając rozpuszczone i lekko pofalowane włosy. Zaczerwieniłam jeszcze usta szminką i wróciłam na imprezę.
Wychodząc z pomieszczenia wpadłam na kogoś.
- Sorry - powiedziałam, spoglądając na twarz osoby.
- Cześć - zobaczyłam przed sobą uśmiechniętego Liam'a.
- Hej - odparłam - Gdzie reszta? - dodałam, patrząc, czy nie ma żadnego z przyjaciół za nim.
- Oglądają pokaz, szukam czegoś do picia - wytłumaczył się, przyglądając mojej twarzy.
- Bar jest niedaleko - wskazałam ręką w stronę miejsca z napojami - Właśnie tam idę, bo czeka na mnie przyjaciel.
Liam przetwarzał przez chwilę to co powiedziałam, po czym z uśmiechem na twarzy powiedział:
- To chodź.
Poszliśmy, co chwila mijając jakiś ludzi. Był tu spory tłok. Naglę poczułam, że ktoś z tyłu dotyka mojego ramienia. Odwróciłam się, ciekawa, kogo teraz spotkam.
Szok. Szok, który poczułam odebrał mi mowę. Otworzyłam nieświadomie buzię, wpatrując się w NIEGO. Parę sekund patrzyłam w pięknego mężczyznę stojącego przede mną. Mężczyznę, którego tak bardzo kochałam. Mężczyznę, który tak bardzo mnie zranił.
- Witaj Leah - jak zawsze szarmancki i uwodzicielski. Uśmiech widniejący na jego twarzy mówił sam za siebie. Tyle, że nie rozumiem jak można tak się cieszyć widząc kogoś, kto przez nas cierpiał.
Zmusiłam siebie do powiedzenia czegokolwiek.
- John - dałam radę tylko wypowiedzieć jego imię.
 Mężczyzna przechylił głowę na bok, po czym uśmiechnął się. Nienawidzę tego uśmiechu.
- Leah, wszystko w porządku? - dłoń, która dotknęła mojego ramienia i głos, który przywrócił mnie do żywych. Liam popatrzył na mnie z chęcią pomocy wypisaną na twarzy.
- Tak, jest okej - odpowiedziałam mu, kiwając głową - To jest John Fosher - dodałam wskazując na ciągle stojącego przed nami John'a - To jest...
- Twój dobry znajomy - dokończył za mnie zadowolony brunet.
Oczywiście on bawił się świetnie w tym momencie. Wyczuwał mój strach i ból. Nie było mu z tym źle, mu to sprawiało przyjemność. Zapewne świadomość, że po takim czasie kiedy byłam przez niego skrzywdzona, gdy sprowadził mnie na dno, mógł dalej bawić się moimi uczuciami. Ja stałam osłupiała i nie miałam na to wpływu. Rany, które teraz odtworzyły się w mojej pamięci za bardzo mną zawładnęły. Nie potrafiłam, nie potrafiłam nawet wyznać mu jak bardzo nienawidzę go za to wszystko. Bezsilność, którą teraz odczuwałam sprawiała, że miałam ochotę płakać.
- Liam Payne - przedstawił się stojący obok mnie przyjaciel. Wyczułam w jego głosie nieufność, którą darzył  John'a. Nawet nie wyciągnął w jego stronę ręki. Musiał wyczuć, że coś jest nie tak. Nie dziwię się, nie zachowywałam się normalnie.
- Co u ciebie Leah? - zapytał John. Widać, że nie zamierzał dać mi spokoju - Dalej robisz to co robisz?
Poczułam, że robi mi się gorąco. Oczywiście, że chodziło mu o zażywanie narkotyków. Nie chciałam, żeby Liam dowiedział się, że biorę. Na pewno nie od niego.
Ktoś popchnął mnie delikatnie na bok. Zobaczyłam, że między mną, a Payne'm stanął Justin.
Tylko nie to. Świadomość, że Walker wie o wszystkim co zrobił mi John sprawiała, że w moich myślach pojawiały się najgorsze scenariusze związane z ich spotkaniem.
- Nowy kolega? - zapytał mężczyzna. Cieszyłam się, że skończył chociaż wypytywać mnie o to, czy biorę.
- John Fosher zapewne? - zapytał ustabilizowanym głosem Justin. Taka postawa blondyna nie wskazuje na nic dobrego. Czułam, że mój przyjaciel gotuje się od środka.
- Tak, znamy się? - zapytał zdziwiony brunet.
Liam, tak jak ja przyglądał się z niepokojem całej tej sytuacji. Napięcie panujące między nimi mogłabym wyczuć z końca sali.
Usłyszałam oklaski i wiwaty, związane z końcem pokazu. Muzyka dalej grała, ale niektórzy ludzie udali się już do wyjścia.
Marzyłam, żeby teraz znaleźć się w każdym innym miejscu.
Spojrzałam na Justina, który przez chwilę patrzył gdzie indziej. Przełknął gulę, która podeszła mu do gardła i znowu przeniósł wzrok na John'a.
- Nie znamy się. Za to ja wiem, że ty jesteś nic nie wartym śmieciem - jego głos był przepełniony nienawiścią. Zmierzył Fosher'a, który był zaskoczony słowami Walker'a.
Sekundę później pięść blondyna uderzyła z dużą siłą twarz John'a. Brunet zachwiał się na nogach i dotykając dłonią walniętej części twarzy, upadł na ziemię.
- W końcu znajdujesz się na swoim poziomie - dodał Justin, gładząc pięść.
Niektórzy ludzie, którzy nie opuścili jeszcze sali przypatrywali się sytuacji.
Razem z Liam'em złapaliśmy Justin'a i zaciągnęliśmy go w stronę wyjścia. Jeszcze czego brakowało, to ochrona, która wzięła by Walker'a.
Na zewnątrz poczułam chłód. Liam zaprowadził nas na parking i kazał wsiąść na tyły swojego auta. Zajęłam miejsce koło Jus'a obserwując jak Liam zasiada na miejsce kierowcy.
- Pojedziemy do nas -  zakomunikował mi poważnie Payne.
Pokiwałam głową. Kiedy poczułam, że auto rusza spojrzałam na blondyna siedzącego obok mnie. Justin patrzył w okno. Jego zaciśnięta szczęka wskazywała, że jest bardzo zły. Byłam pewna, że nie skończyłoby się na jednym uderzeniu w twarz. Gdybyśmy nie wzięli go stamtąd John byłby bardzo poobijany.
Poczułam na ciele nieprzyjemne ciarki, które spowodowała myśl co by zrobił z nim Justin. Wiem, ze mój przyjaciel jest zdolny do wielu rzeczy.
- Jesteśmy - z rozmyśleń wyrwał mnie Liam, który zaparkował przed domem One Direction - Chłopcy są zapewne jeszcze na pokazie.
Wysiedliśmy z samochodu. Nawet chłodne powietrze nie potrafiło mnie ostudzić. Czułam, że gotuję się ze wstydu. Byłam na siebie cholernie zła o to, że znowu nie potrafiłam postawić się John'owi. Znowu owinął sobie mnie wokół palca. Jak zawsze bawił się mną i moimi uczuciami jak kukiełką. Marną, bezużyteczną kukiełką, którą po czasie można wyrzucić.
Weszliśmy do mieszkania i ruszyliśmy za Liam'em do salonu.
Każdy z nas usiadł na kanapie. Panowała cisza. Czułam, że powietrze gęstnieje.
Nerwowo przegryzłam wargę, starając się odpędzić myśli o tym co niedawno się stało.
W takich chwilach potrzebuje narkotyków. Mogę przez moment zapomnieć. Odpędzić negatywne emocję i czuć się szczęśliwa. Lubię się oszukiwać.
- Idę do domu - ocknęłam się widząc Justin'a, który wstaje z kanapy.
Nic nie powiedziałam. Przyglądałam się jak mój przyjaciel opuszcza mieszkanie chłopaków. Tak po prostu.
Zostałam z Liam'em. Chociaż w głębi serca czułam się samotna. Mój pech wzbił się na wyższy poziom.
- Czasem dobrze jest się wygadać - odezwał się Payne.
Gdyby było to takie łatwe. Nie spojrzałam na Liam'a, który chce mi na pewno pomóc. Patrzyłam się w ścianę. Jakbym miała tam znaleźć odpowiedź. Naiwne.
Postanowiłam przełamać się.
- Za pewne nie wiesz, ale byłam kiedyś modelką - postanowiłam zacząć od początku. Nie wiem jak Liam zareagował na moje słowa, bo dalej tępo patrzę w ścianę - Poznałam go na jednej z sesji. Jest fotografem - dodałam, ujawniając więcej historii - Po paru spotkaniach doszło do czegoś większego.
Poczułam ciarki na ciele. Niesamowite, że dalej potrafię odtworzyć sobie w myślach te chwile.
*
- Śliczna, a teraz uśmiech - popatrzyłam w stronę aparatu i ukazałam szereg białych zębów.
Błysk.
- O to chodziło - zadowolony John odłożył lustrzankę na bok i obdarzył mój policzek pocałunkiem.
*
- Zakochałaś się? - wspomnienia rozwiało pytanie Liam'a.
- Przegrałam w uczuciach - sprostowałam i zerknęłam na podłogę - Byłam naiwna.
Poczułam wewnętrzny wstyd. Upokorzenie.
*
- To do jutra? - zapytałam, a mój głos ukazał nadzieję, którą teraz miałam w sobie.
John uśmiechnął się.
- Mam nadzieję - mruknął, przysuwając swoje wargi do moich.
*
- Oszukał cię? - kolejne pytanie Payne'a, które sprowadziło mnie na ziemię.
Gdyby od rozmyśleń można było fruwać, byłabym na innej planecie.
- Sama siebie oszukałam - odparłam, patrząc na chłopaka. 
Liam był smutny. Moja historia nie była wesoła, według mnie była żałosna.
- Zakochałam się i zaślepiona miłością błędnie odczytałam znaki - szepnęłam, czując złość do siebie. Trudno jest walczyć z zawiłością do swojej osoby. To gorsze niż zrozumienie wroga.
- Później się stoczyłam i znajduję się właśnie tu - dodałam, smutno uśmiechając.
- Nie każdy mężczyzna jest John'em - słowa Liam'a dały mi do rozumienia.
- Wiem, ale trudno jest zapomnieć - powiedziałam, chcąc wybronić się - Trudno jest żyć z myślą, że wtedy się przegrało.
- Spróbuj wygrać - szatyn przymrużył jedno oko i lekko się uśmiechnął.
Momentalnie i na mojej twarzy pojawił się niewinny uśmiech.
- Dziękuję - powiedziałam, tuląc do siebie chłopaka.
- Idź podziękuj Justin'owi - nakazał, kiedy odsunęliśmy się od siebie.
- Masz rację - kiwnęłam i wstałam z miejsca.
Po chwili byłam już na zewnątrz i szłam do domu, który nie był daleko.
*
- O czym rozmyślasz - poczułam jego oddech na mojej szyi. Moje ciało na chwilę zesztywniało, co było spowodowane bliskością John'a. Po chwili ustabilizowałam się.
Odwróciłam wzrok w jego stronę. Ciemność jego oczu przyciągała.
- O niczym - skłamałam.
Ostatnio spotkałam znajomą modelkę, która spytała mnie, czy jestem z John'em. Odpowiedziałam jej, że tylko się spotykamy. Ostrzegła mnie, żebym na niego uważała, bo on co chwila podrywa nowe modelki.
Wyśmiałam ją.
- To może myśl częściej o mnie? - zapytał, a uśmiech śmiał wkraść się na jego twarz.
- Postaram się - odparłam, starając się być w połowie bardziej uwodzicielska.
Poczułam jego palce na swoim policzku. Przyglądał się mojej twarzy, głaszcząc skórę. A ja tonęłam w tych oczach.
Leżąc na łóżku przyglądaliśmy się sobie. Niewiele rozmawialiśmy. Głównie się całowaliśmy lub kochaliśmy. Nie jesteśmy parą.
Ale kocham John'a.
- Mam coś dla ciebie - naglę się odezwał.
- Co? - ciekawość wzięła górę.
Mężczyzna podniósł się do pozycji siedzącej, a ja przyglądałam się jego poczynaniom. Ze swojego plecaka wyjął mały woreczek wypełniony tabletkami.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
To John dał mi pierwsze narkotyki. Z nim zaczęłam ćpać.
*
Zachłysnęłam się powietrzem. Czułam, że łzy podchodzą mi do oczu. Wspomnienia napierały, bardziej.
*
Zapukałam do jego drzwi. Chciałam mu zrobić niespodziankę. Byłam szczęśliwa. Cisza, po chwili drewno otworzyło się, a moim oczom ukazał się John.
- Co tu robisz? - nie był zbytnio zadowolony z mojego widoku.
- Chciałam cię odwiedzić - przysunęłam się, aby go pocałować, ale jego silna dłoń odsunęła mnie od siebie.
- Wiesz Leah, to nie najlepszy moment - powiedział, drapiąc się w tył głowy.
Zza niego wyłoniła się dziewczyna. Widziałam ją ostatnio na pokazie, jest jedną z modelek.
Kiedy zobaczyłam na niej jedną z koszul John'a, którą także nie raz nosiłam, poskładałam sobie wszystko w całość.
Serce. Poczułam, że serce rozpada się na tysiąc części. Ból, który zniszczył przez moment moje racjonalne myślenie był nie do opisania.
- Nie sądziłaś chyba, że będziemy zawsze razem - słowa John'a. Jedno zdanie, które zniszczyło tak wiele.
Cofnęłam się i wybiegłam z mieszkania. Zdążyłam po drodze złapać swoje walizki.
*
Zaczęłam płakać. Od długiego czasu znowu zaczęłam płakać. Zimne krople rysowały ślady na rozgrzanych policzkach.
Zorientowałam się, że jestem już przed moim mieszkaniem. Zapłakana weszłam do środka. Znalazłam Justin'a, który siedział na łóżku w sypialni. Gdy tylko mnie zobaczył wstał.
- Nie chciałem cię zezłościć, ale zrozum - Walker zaczął szybko się tłumaczyć - Ten gnój ciebie skrzywdził, nie mogłem mu tego darować.
Jęknęłam z rozpaczy. Justin szybko do mnie podszedł i przytulił do siebie.
- Daj mi jakieś dragi - poprosiłam, odsuwając od siebie chłopaka. Patrzyłam na ziemie. Nie potrafiłam popatrzyć w oczy kolejnej osoby.
- Ale Ruda...
Wyczułam żal w jego głosie.
- Po prostu mi je przynieś - rozkazałam, łamiąc głos przy ostatnim słowie.
Justin ruszył do kuchni, za pewne tam miał jeszcze jakieś narkotyki.
- Aha - mruknęłam, wycierając łzy z policzków. Justin stanął w miejscu.
Spojrzałam na niego. Zatroskane oczy chłopaka mówiły same za siebie.
- Zapomnijmy o sprawie - dodałam.


Dobrnęliśmy już do 6 rozdziału! Podoba się? Trochę się skompilowało, ale gdyby nie było trudno opowiadanie byłoby nudne, czyż nie? Wielka prośba - komentujcie. Nie jest źle wyrażać swoją opinię. Każdy komentarz daje nam chęci do dalszego pisania, bo wtedy wiemy, że ktoś to NAPRAWDĘ czyta. Dziękuję, /Leah

13 komentarzy:

  1. Jestem wielbicielką twojego bloga.
    Opowiadanie jest ciekawe a po mojej głowie chodzi1000 pytań...
    Mam nadzieję że jak najszybciej dodasz kolejny rozdział, czekam z niecierpliwością :*
    WENY!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. sjxhbsjhxcbscxbsjbcjdcbdj boski *__*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej......cudnie. wszystko miło się czyta. Niesamowity blog. Czekam na next.♥♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne! Bardzo miło się czyta i oczywiście kiedy się wkręcam to jest koniec ;x Wpadnij do mnie- http://snowjasminee.blogspot.com/ Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział. Szkoda, że Leah znów wróciła o nałogu. Nie za fajnie... A Josh, bez słów. Ubóstwiam tego bloga!
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest cuudowny <3 Super się go czyta. Wczoraj zaczęłam dzisiaj skoczyłam ♥ Ale jest mega :D
    Czekam na następny!! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wow *_*

    WSPANIAŁY ♥

    czekam nn ;)
    Całujee Lolaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. wy się pytacie czy się podobało??? jest przeboskie! kocham to jak piszecie i kreujecie bohaterów oraz relacje międzie nimi ;) przy okazji to co się dzieje (bo tak to odbieram) między Leah a Liamem jest takie hmmm cudowne i delikatne. Sądzę, że on odegra ważną rolę w jej życiu i mam nadzieję że wyciągnie ją z prochów ;)
    pozdrawiam!
    ~Salomea ( @KidsDont )
    stylinsoncamp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem krótko: PODZIĘKUJCIE MAMĄ, ŻE URODZIŁY TAKIE ZAJEBISTE DZIEWCZYNY JAK WY! :* Pozdrawiam, jesteście świetne.
    http://you-and-me-equals-we.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. jejś *.*

    ŚWIETNE ! xx

    zapraszam http://imaginyy1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja czytam i się zachwycam :) bardzo fajnie wam to wychodzi.... :) zapraszam do siebie :) http://one-direction-vs-siatkowka.blogspot.com/ :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń