środa, 24 lipca 2013

Rozdział 10

<Leah>


- Justin! - krzyknęłam, mając nadzieję, że chłopak w miarę szybko przyjdzie.
Czekając na niego, zaczęłam znowu przeglądać papiery, które położyłam na stole w kuchni. Wydaje się, że to nieważne świstki, a jednak nie. To rachunki z tego miesiąca i nasza wypłata z baru.
- Co chciałaś? - blondyn pojawił się w progu kuchni, pocierając ręcznikiem mokre włosy. Musiał właśnie wyjść z łazienki.
- Jest cienko - powiedziałam, dalej patrząc na kartki z różnymi kwotami.
- Co masz na myśli? - zaciekawił się, podchodząc bliżej.
Chłopak miał dziś na sobie blado zielony t-shirt z jakimś obrazkiem, czarne spodnie z niskim krokiem i białe adidasy za kostkę.
Poprawiłam się na krześle, na którym siedziałam.
- Chodzi o rachunki - wytłumaczyłam - Coraz gorzej z kasą, a my robimy większe wydatki.
- Jakie znowu wydatki? - prychnął Justin, dziwnie się uśmiechając.
- A bluzka, którą masz na sobie? - zapytałam, a chłopak spojrzał na odzież - Jest nowiutka. Przecież w szafie masz pełno ciuchów.
- Nie mogę ciągle chodzić w tych samych - bronił się jak mógł - Ty też kupujesz sobie nowe rzeczy.
- No właśnie, musimy się uspokoić - westchnęłam - Gorzej z tym, że nie ma na działkę.
- Jak to? - Justin wydawał się coraz bardziej zły.
- No normalnie - podparłam się łokciami o stół - Póki co trzeba przystopować. Musimy mieć na czynsz inaczej nas stąd wywalą.
Justin się skrzywił.
- Nie braliśmy już jakieś trzy dni - powiedział, siadając na krześle obok mnie - Zaraz zwariujemy.
- To nieuniknione - oparłam głowę o rękę i popatrzyłam na przyjaciela - Ale przetrwamy to, były gorsze momenty.
Chłopak smutno się uśmiechnął, pisząc długopisem po stole jakieś ósemki.
- Jak byłem dilerem mieliśmy ogromną kasę - czułam, że coś sugeruje - Wiesz, mógłbym znowu..
- Nie - przerwałam mu, a on na mnie spojrzał - To zbyt niebezpieczne, mogą cię zamknąć - dodałam, wyobrażając sobie najgorsze.
- Czyli martwisz się jeszcze o mnie Ruda? - zapytał, cwaniacko się uśmiechając.
- Pewnie idioto - walnęłam go w ramię - Nie rób nic głupiego.
- Dobrze - wstał z miejsca i pocałował mnie w czubek głowy - Wychodzę.
- Pamiętaj, że dziś pracujesz - przypomniałam mu. Jeszcze tego brakuje, żebyśmy do pracy nie chodzili.
- Wiem - krzyknął z korytarza, po czym wyszedł z domu.
Westchnęłam, składając papiery w jedną kupkę. Zobaczyłam, że mój Black Berry zaczyna dzwonić. Na wyświetlaczu pojawiła się nazywa 'Liam'.
Bez zawahania podniosłam komórkę do ucha, odbierając przy tym.
- Co tam Payne? - zapytałam z uśmiechem.
- Dobrze - po drugiej stronie słuchawki usłyszałam wesoły głos przyjaciela - Nie masz ochoty na jakąś kawę?
- Kawa? - zapytałam - Zawsze mam na nią ochotę - dodałam, słysząc w odpowiedzi śmiech Liam'a.
- No dobrze, to wyślę po ciebie taksówkę - zaproponował mi.
- Nie trzeba, pójdę pieszo - uspokoiłam przyjaciela.
Liam chyba jest najbardziej miłym człowiekiem jakiego znam. Jeszcze nie przyzwyczaiłam się do znania takiej osoby.
- Tyle, że ten Starbucks jest trochę oddalony od centrum, a zwłaszcza od twojego mieszkania - musiałam już mu odpuścić.
- Dobrze, w takim razie czekam - odparłam, po czym się rozłączyłam.
Momentalnie poczułam się niedobrze. Sądzę, że brak narkotyków w organizmie daje o sobie znak.
Podniosłam jedną z dłoni do góry. Przeraziłam się, jak zobaczyłam, że ręka okropnie się trzęsie. W dodatku czułam się jakbym miała gorączkę.
Usłyszałam dzwonek domofonu. Wstałam z miejsca i wyszłam z mieszkania. Zobaczyłam na zewnątrz czarną taksówkę, do której od razu wsiadłam.
Kierowca nie pytał mnie o drogę. Przecież wiedział gdzie jechać.
Kiedy po długim czasie drogi dojechałam na miejsce wysiadłam z samochodu. Zdziwiłam się wcześniej gdy okazało się, że taksówkarz miał już opłacony przejazd.
Okolica wydawała się bardzo spokojna. Weszłam do wyjątkowo małego Starbucksa i wyszukałam wzrokiem Payne'a.
Liam siedział przy jednym ze stolików, na którym stały dwie mrożone kawy.
- Hej - usiadłam na przeciwko chłopaka, który dopiero teraz mnie zauważył.
- Już jesteś - widać było miłe zaskoczenie na jego twarzy - Kupiłem ci kawę - dodał, podsuwając napój w moją stronę.
- Nie musiałeś - wzięłam go ręki.
W takich momentach czuję się, jakbym żerowała na czyimś majątku.
- To tylko kawa - odparł Payne, z miną jakby było to najoczywistsza sprawa.
Postanowiłam nie drążyć nawyków Liam'a. Złapałam plastikowy kubek i napiłam się zimnego napoju, który oczywiście jak zawsze smakował niesamowicie.
- Czemu akurat tu? - zapytałam, patrząc na wnętrze kawiarni.
- Tu jest dość mały ruch - wytłumaczył Liam, mieszając kawę słomką - Nie ma dużo fanów, ludzi z aparatami. Rozumiesz.
Kiwnęłam potwierdzająco głową, sięgając po kolejny łyk picia.
Poczułam, że jest mi zimno, chociaż na zewnątrz panuję temperatura równa trzydziestu stopniom.
- Wszystko okej? - zapytał nagle Liam.
- Jasne, czemu miałoby nie być? - udałam zdziwioną. Trzymałam napój obiema dłoniami, aby chłopak nie zobaczył jak się trzęsą.
- Zimno ci? - Payne przyjrzał mi się - Chyba jesteś chora - dodał czule.
- Liam jest okej - uspokoiłam go, zamykając oczy.
Chciałam teraz jak najszybciej się schować. Byleby nie oszukiwać go i siebie. Przecież nie jest dobrze.
- Skoro tak mówisz -odparł, ale i tak sądzę, że w to nie wierzy.
Zapanowała niezręczna cisza, a ja czułam się coraz gorzej.
Drapałam plastikowy kubeczek, przyglądając się kawie. Nagle zaczął tak bardzo mnie interesować ten napój.
- Przepraszam Liam, to zły dzień - chciałam rozładować napięcie panujące teraz między nami.
- Rozumiem - odparł.
Nie, nie rozumiesz.
Westchnęłam ciężko, czułam się coraz gorzej. Powinnam opuścić ten lokal nim wyżyję się na biednym Liam'ie.
- Muszę iść - wstałam z miejsca.
- Odwiozę cię - zaproponował chłopak.
- Nie, przepraszam - wybiegłam z kawiarni.
Na zewnątrz szybko rozglądnęłam się, aby określić jakąkolwiek drogę powrotu. Znam Londyn, więc bez problemu trafię do domu. Postanowiłam wrócić skrótem i skręciłam w lewo.
*dwie godziny później*
Nie sądziłam, że powrót do mieszkania zajmie mi tyle czasu. Byłam jeszcze bardziej wkurzona. Na wszystko.
Weszłam do domu, trzaskając drzwiami.
Justin'a już nie było, ponieważ ma pracę.
Czułam, że zaraz coś rozwalę, jeśli nie znajdę jakiś narkotyków. Podeszłam do kuchni. Otworzyłam pierwszą szafkę z brzegu i wywalałam po kolei pojemniki, szukając jakichkolwiek leków. Czegoś co może mnie uspokoić.
Podeszłam do następnego mebla, kiedy nie znalazłam nic w pierwszej szafce. Powtórzyłam czynność, tyle, że tym razem z większą wściekłością.
Stanęłam przy kuchennym stoliku i złapałam za kartki na nim położone. Z krzykiem wyrzuciłam je do góry. Papier przez chwilę szybował w powietrzu, po czym delikatnie spadł na podłodze.
Bezsilnie opadłam na kolana, zaczynając płakać. Schowałam twarz w rękach, opierając się o drzwiczki szafki.
Chciałabym uciec. Teraz. Nie chcę czuć tej panującej wokół mnie rzeczywistość.
Człowiek jest taki bezbronny wobec swoich uzależnień.





Kolejny rozdział. Jest coraz trudniej, a Leah nie radzi sobie z uzależnieniem. Sądzicie, że ktoś jej pomoże?
Postanowiłyśmy, że będziemy od was wymagać komentarzy. Nie chciałyśmy tego robić, no ale jest nam trudno. Nic tak nie dodaje weny jak wasze opinie. Kochamy was i uwielbiamy pisać tego bloga. Mam nadzieję, że to zrozumiecie.
Następny rozdział, który będę pisać będzie z perspektywy Justina :)) /Leah

20 komentarzy = rozdział z perspektywy Lexi

21 komentarzy:

  1. Rozdział bardzo dobry,fajnie się czyta. ;) Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem ciekawa jak potoczą się losy Leah,ale wydaje mi się,że się złamie i powie o swoim uzależnieniu Liamowi który jej pomoże. Liam ma fajny charakter w waszym opowiadaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm ciekawie.. myślę że gdyby Leah powiedziała o tym chłopakom to by jej pomogli. Rozdział cudny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniały :*

    kocham to ♥
    Czekam nn ;]
    Całujee Loolaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jak zawsze niesamowity. Leah będzie mieć kłopoty. Biedna dziewczyna. Kocham waszego bloga :)
    ostatni-wdech.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział mega, naprawdę *.* czekam na NN ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to opowiadanie. Myślę, że Liam jej pomoże. Czekam na nn x

    OdpowiedzUsuń
  8. NEXXXTTTTTT ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. czekam na nastepny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe czy powie Liam'owi xx

    OdpowiedzUsuń
  11. SUUUUUUUUUUUUPER

    OdpowiedzUsuń
  12. jezu ale się dzieje :OOO
    ncnn
    WENY

    OdpowiedzUsuń
  13. Naprawdę bardzo fajnie, tak lekko się czyta.. Fajna akcja :) Czekam

    OdpowiedzUsuń
  14. Zostałaś nominowana do Liebster Award http://errorlove1d.blogspot.com/2013/07/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Może zacznijmy od tego, że ostatnio nie czytałam tego opowiadania, ale po prostu miałam ciężki okres...
    Ale dzisiaj wszystko nadrobiłam i WOW ! jestem pod wielkim wrażeniem :)
    nie mogę doczekać się następnych rozdziałów <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewczyny jestem pod ogromnym wrażeniem waszego pisania. Super piszecie i nie wiem co mam więcej napisać po prostu WOW! Już już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  17. WoW Piszecie genialnie. Czekam na następny rozdział! :***

    OdpowiedzUsuń
  18. to opowiadanie jest genialne, naprawde. nie moge sie doczekać kolejnego rozdziału :) pozdrawiam @flashkidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  19. to opowiadanie jest świetne, serio. :) @breakevener

    OdpowiedzUsuń
  20. Aaa! jestem 20 komentarzem, teraz dajcie rozdział hah :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Hhah a ja jestem 21 :P ale czytam to nałogowo i nic tego nie zmieni :) Pozdrawiam :) a rozdział jak zawsze świetny :)

    OdpowiedzUsuń