wtorek, 3 września 2013

Rozdział 17

<Alexis>

Znacie to uczucie, gdy się nie wie co zrobić. Co powiedzieć. Ja właśnie mam to uczycie. Ta wielka pustka wewnątrz mnie zaczyna mnie trochę przerażać. Bo jeżeli ja czuję się tak okropnie to co musi czuć Leah ?
Stałyśmy tuż nad grobem Justina. Okropny widok. Okropny tydzień. Ostatnio wszystko jest takie inne. Złe. Przykre.
Mam ochotę tylko płakać. Nie wiem ile człowiek może wytrzymać psychicznie, ale wiem, że mi się to na pewno długo nie uda.
Patrzyłam przed siebie i wracając do teraźniejszości mocno ścisnęłam rękę mojej przyjaciółki.
- Wracajmy już - mój głos był wręcz niesłyszalny. Jednak cisza, która panowała na cmentarzu pozwalała wszystko usłyszeć - chłopcy na nas czekają
Popatrzyłam na rudowłosą i widziałam jak delikatnie kiwa głową. Miała na sobie czarne rurki i tego samego koloru sweter oraz obcasy. Jej twarz była blada, a jednocześnie czerwona od płaczu. Odwróciłyśmy się do
wyjścia i zaczęłyśmy bardzo wolno iść.
- To takie żałosne - zaczęła Leah - Ja jestem żałosna
- Hej, słuchaj - złapałam ją za ramię i odwróciłam w swoją stronę - Nie możesz tak żyć ok ? - przystanęłyśmy na chwile - Nie będę ci mówić, że będzie dobrze bo tego nie wiem. Jednak jeśli sama będziesz tego chciała i zrobisz wszystko co w twojej mocy to będzie dobrze. Zobaczysz
- Nie dam rady - powiedziała przyjaciółka patrząc w innym kierunku
- Musisz - przetarłam delikatnie łzy spływające po jej policzku - Damy radę - pochyliłam się nad nią i pocałowałam ją w czoło - Razem
Dając mi, znak, że chyba mam rację lekko uniosła kąciki ust. Można naprawdę to zobaczyć, gdy tylko dobrze się przyjrzysz. Jednak ja to widziałam nawet z takiej odległości jaka teraz pomiędzy nami była. Nie mam zamiaru widzieć jak jedna z najbliższych osób cierpi. To najgorszy widok na tym całym popapranym świecie. Zrobię co w mojej mocy, by wszystko wróciło do normalności. No prawie wszystko.
Doszliśmy na parking, gdzie czekali już na nas Niall, Louis, Zayn , Perrie, Liam, Eleanor i Harry. Wszyscy stali obok samochodu, a gdy tylko nas zobaczyli jakby zastygli w miejscu. W sumie się im nie dziwie. Pewnie wyglądamy jak siedem nieszczęść.
- Leah odwiozę cię do domu - powiedział troskliwie Payne patrząc na moją roztrzęsioną przyjaciółkę. Nadal nasze ręce były mocno splecione
- Nie chcę jechać do domu - westchnęła płaczliwym głosem - Nie chcę być sama
- Możesz pojechać do nas - zaproponował Niall
Dziewczyna zgodziła się, a następnie mocno we mnie wtuliła. Gdy tylko z wszystkimi się pożegnałam razem z moim chłopakiem poszliśmy do jego auta. Jazda do mojego domu była w zupełnej ciszy. Nie miałam ochoty ani ja, ani Harry o poruszanie jakiegoś tematu. To zrozumiałe w tej sytuacji. Bo niby o czym mieliśmy gadać. ? O tym jak nam się podobał pogrzeb ? Szczerze mówiąc nie wiem po co są wyprawiane tego typu uroczystości. To tylko wzmacnia ból spowodowany utratą bliskiej osoby.
Gdy weszliśmy do domu zdjęłam buty i ruszyłam do swojego pokoju. Za sobą słyszałam kroki zielonookiego.
Moi rodzice wyjechali na kilka dni, ale wrócą dziś.
- Jestem okropną przyjaciółką - odparłam siadając na łóżko
- Wcale nie - powiedział Styles i przysiadł koło mnie
- Wcale tak - zaprzeczyłam - zawsze robię coś nie tak. Ja nawet nie potrafię pocieszyć człowieka Harry. Ja, ja nie powiedziałam dziś nic co by mogło pomóc Leah, a nawet ją jeszcze bardziej zdołowałam
Loczek chyba nie wiedział co powiedzieć, bo siedział przez dłuższą chwilę cicho.
- Lexi, to był długi i bardzo męczący dzień. Uwierz mi na pewno zrobiłaś wszystko co mogłaś - zaczął i złapał mnie za rękę - Nie masz prawa mówić o sobie, że jesteś złą przyjaciółką, bo wiem jak bardzo ci na niej zależy
- Nie wydaje mi się - wyszeptałam zabierając drobną dłoń z uścisku mojego chłopaka
- Zobaczysz - westchnął Harry - W przyszłości Leah podziękuję ci za to, że wspierałaś ją w takich momentach - uśmiechnął się do mnie leniwie
- Przecież ja jej nigdy nie wspierałam - wstałam z miejsca i zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju - Bo niby kiedy jej pomogłam ? - spytałam patrząc na zielone oczy mojego chłopaka, lecz wcale nie czekałam na odpowiedź - Nigdy. Nigdy mnie przy niej nie było w tych najważniejszych momentach. Nie było mnie, gdy rodzina się od niej odwróciła. Gdy miała złamane serce. Nigdy - zaczerpnęłam się powietrzem na chwile, po czym przywróciłam dramatyczny chód - Zawsze przy niej był Justin. A teraz ? - poczułam jak do moich oczy napływają łzy. ZNOWU - Teraz go nie ma Harry. Nie ma. To takie niesprawiedliwe
- Alexis proszę uspokój się - patrzył na mnie z naprawdę wielką troską Loczek. Z tak wielką, że mogłabym nią wykarmić pół Afryki
-  A Megan ? Powinnam ją ostrzec przed tym całym Fosherem. Powinnam, ale nie ostrzegę. A wiesz dlaczego ? - płakałam i płakałam gadając co mi wpadnie na język - bo jestem beznadziejną przyjaciółką Harry. O dziewczynie to nie wspomnę, bo w tym też nie mam się czym popisać - Styles wstał i podszedł do
mnie stanowczo
Popatrzył na mnie z góry i pociągnął za moje biodra. Przywarłam do jego ciała ciężko oddychając.
- Nigdy więcej tak nie mów dobrze - zaczął delikatnym, a jednocześnie chrypiącym głosem - Jesteś cudowna, rozumiesz. Nie musisz nic mówić Alexis. Sama twoja obecność przy Leah w tak trudnym momencie jest naprawdę czymś ważnym, uwierz mi - cały czas patrzył głęboko w moje ciemne oczy - I chcę, żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie idealna. Jesteś i zawsze będziesz kochanie - odparł, a mi jakoś zrobiło się gorąco i bardzo i to bardzo miło. Jeszcze nikt przenigdy nie powiedział mi, że jestem idealna - A teraz idź przebierz się w coś wygodniejszego i połóż się - pocałował delikatnie moje usta i uśmiechnął się tym swoim najcudowniejszym uśmiechem
Ruszyłam do szafy i wyjęłam z niej krótkie, luźne spodenki oraz biały t-shirt z jakimiś nadrukami.
Spoglądnęłam jeszcze na Stylesa, który siedział na łóżku i przeglądał coś w telefonie. Weszłam, wiec do łazienki i przebrałam się. Opłukałam swoją twarz zimną wodą. Miałam nadzieję, że ten wewnętrzny ból niedługo minie. Wychodząc z łazienki popatrzyłam na swojego chłopaka. Nadal był w tej samej pozycji.
- Liam mówi, że z Leahą na razie dobrze - chyba mnie zauważył - Śpi - spoglądnął w moją stronę. Znowu te jego zielone oczy pełne troski - I tobie radzę zrobić to samo - poklepał miejsce obok niego, a ja szybko tam usiadłam - Muszę niestety iść do domu omówić coś z chłopakami. Potrzebujesz czegoś ? - spytał chowając telefon do tylnej kieszeni jego czarnych dżinsów
- Nie - odpowiedział uśmiechając się przy tym lekko
- Zjedz coś potem. Proszę - kiwnęłam głową, a następnie położyłam się wygodnie zakrywając się ciepłą kołdrą - Dobranoc - powiedział Harry praktycznie kucając przede mną. Poczułam jak staję się senna - Kocham cię - usłyszałam ciche wyznanie Loczka i zaraz potem zasnęłam.


Rozdział w końcu się pojawił. Komu smutno, że już nie będzie Justina ?
Jak tam początek roku kochani ? :) Mam nadzieję, że znajdziecie czas na czytanie bloga mimo wszystko. Na pewno rozdziały nie będą rzadziej dodawane. Życzę udanego roku szkolnego i oby szybko zleciał /Lexi

12 komentarzy:

  1. Początek był... po prostu WoW!
    Nie wiem co napisać, no smuutno :P Ale nie nudnie, nic z tych rzeczy :D
    Mi będzie brakowało :(
    Ach... szkoła... szkoda gadać, wszyscy tylko o egzaminie, będzie strasznie :'(
    Pisz szybciutko next'a, będę czekać :D
    Domii Styles

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super. Trochę smutny i mi będzie brakować Justina. Ach ta szkoła. Pierwsza klasa gimnazjum jakaś masakra. Jeszcze nie znam mojej klasy ani szkoły, ale ogólnie jest super:):) Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział genialny, mi jest straszne smutno że Justin nie żyje, mam nadzieje że w nastepnych rozdziałach Leah oprzytomnieje i będzie się starała skończyć z narkotykami. Cholernie smutny ren rozdział
    Niecierpliwie czekam na następny
    Weny,
    @Fucked_Up_Kid

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się ten rozdział bardzo podoba. I szkoda, że nie ma Justina. Nie wiem jak Leah sobie poradzi.. Mam nadzieję, że nie będzie przez to bardziej ćpać. No, a Harry z Lexi są romantyczni ♥
    ostatni-wdech.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział bardzo fajny :)
    Szkoda mi Jusa :(
    Harry jest wspaniałym chłopakiem :)
    Fajni to wszystko opisałaś :)
    Teraz fajnie pasowałby rozdział z perspektywy Leah :)
    Czekam na nexta i serdecznie zapraszam do mnie :)
    http://one-direction-vs-siatkowka.blogspot.com/ :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Justin nie żyje, jezu płacze:( te opowiadanie tak mnie ruszyły.. Nie mogę uwierzyć.. A końcówka fjhasfkgasfgafjf nie mogę doczekać się następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No cudo, jejku smutno mi z powodu tego justina ale harry i Lexi no takie słofziaki ;)Am nadzieję że będą długo razem <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne opowiadanie *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział!!! Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam cię do The Versalite Blogger Award :) O szczegóły możesz pytać na moim blogu ale myślę że tam jest wszystko jasno napisane :) http://one-direction-vs-siatkowka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż nwm co tutaj napisać kochanie...
    na pewno przepraszam, że piszę dopiero teraz ;c
    rozdział jak zwykle świetny ale... prawię się rozpłakałam na początku.. biedny Justin :'((
    Jestem ciekawa jak akcja potoczy się dalej
    cóż,,
    życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  12. wspaniały ;)||

    całujee kochana lolcia ;*
    czekam nn ;d
    wejdź i zajrzyj do mnie, może coś ciekawego znajdziesz ;D

    OdpowiedzUsuń