wtorek, 1 października 2013

Rozdział 22

<Leah>


- Śniadanie! - obudziły mnie dość donośne krzyki Liam'a, dobiegające z kuchni.
Wstałam z łóżka, prawie potykając się o moje ubrania. No tak, od wczorajszej przeprowadzki jeszcze nie zdążyłam poukładać ubrań. Po prosto wyrzuciłam je z pudeł na ziemie.
Wyszłam nadal ubrana w piżamę, czyli czarny t-shirt i dresy.
Prawie wpadłam w Niall'a, który w biegu mijał mój pokój.
- Co się dz... - nie zdążyłam nic powiedzieć, ponieważ blondyn już zniknął na schodach.
- Normalny poranek - zobaczyłam Zayn'a w progu jego sypialni, która znajduję się dokładnie na przeciwko mojej.
- Przyzwyczailiście się do tego? - zapytałam, widocznie rozbawiona.
- Tak, musisz zawsze wyczekać pod drzwiami i wysłuchać, czy Niall już przebiegł. Inaczej zostaniesz potrącona - uśmiechnął się.
Malik miał na sobie czarny, lekko wyblakły sweter i tego samego koloru rurki. Jego włosy nie świadczyły o tym, że niedawno wstał.
- Postaram się zapamiętać - odparłam - Idziemy? Bo zaraz Horan wyczyści talerze.
- Szybko się uczysz - zaśmiał się, idąc obok mnie.
Już na schodach czułam zapach jajek. Uśmiechnęłam się na myśl, że zaraz napełnię swój brzuch, który domagał się jedzenia.
- Kogo tu mamy - rozweseliłam się na widok Liam'a - Siadajcie, dzisiaj są omlety.
- Świetnie - mruknęłam, podchodząc do stołu.
- Chodź Leah, będziesz siedzieć koło mnie - Niall poklepał krzesło obok siebie.
- Okej - zasiadłam koło Horan'a i przyjrzałam się jego pustemu talerzowi.
Blondyn miał na sobie szarą bluzę adidas i czarne dresy.
- Skończyłeś już? - zapytałam, lekko się uśmiechając - Dobre było?
- Co? - Horan chyba się...oburzył? - Jeszcze dokładka - dodał dumnie.
- To nic dla Nialler'a - do rozmowy dołączył się Zayn, który siedział na przeciwko mnie.
- Gdzie on to wszystko mieści? - zastanawiałam się, zerkając na nie za dużą sylwetkę chłopaka.
- Zapewne ma tasiemca - z kuchni wyszedł Liam, trzymając dwa talerze - Proszę - postawił jeden przede mną, a drugi przed Zayn'em.
- Dobry rodzinko! - naglę ze schodów zszedł uśmiechnięty Lou. Jak on nas nazwał? Rodziną? Pewnie zwrócił się tylko do chłopaków.
- Hej - uśmiechnęłam się do chłopaka.
- A gdzie Hazz? - spytał, patrząc na każdego z nas.
- Pewnie jeszcze śpi, znasz go - Malik wzruszył ramionami.
- Pójdę po niego - westchnął Tomlinson, po czym wrócił na górę,
- No to ja poproszę jeszcze jednego omleta - Niall podał talerz Payne'owi.
- Nie nażarty - westchnął Liam, łapiąc naczynie. Horan sięgnął po chipsa z jakiejś miski i włożył go sobie do buzi.
Kiedy Payne znikł w kuchni, zaczęłam z Zayn'em jeść. Przyznam, że śniadanie było naprawdę dobre. Odsunęłam od siebie pusty już talerz i oparłam się o krzesło.
Można było usłyszeć z kuchni dźwięk skwierczenia tłuszczu na patelni.
- Było pyszne, dziękuję - uśmiechnęłam się do Liam'a, który akurat niósł dokładkę Horan'a i jakąś porcję. Możliwe, że dla Lou.
- Chcesz jeszcze? - zapytał mnie, podając Niall'owi talerz.
- Nie, starczy - poklepałam się z uśmiechem po brzuchu.
- Ja też już podziękuję - Zayn wstał z miejsca - Jadę do Perrie.
- Pozdrów ją - poprosiłam go.
- Ode mnie też! - krzyknął Niall z pełną buzią.
- Maniery cioto - jęknął Liam.
- Dobra - Horan przełknął głośno zawartość buzi - Przepraszam.
- Jakby co, to dzwońcie - Malik pomachał nam jeszcze, po czym wyszedł.
Chwilę później usłyszeliśmy kroki na schodach.
- I co? - Liam zwrócił się do Lou, który właśnie wszedł.
- Nie chce zejść - odparł, z niezbyt szczęśliwą miną.
- Pójdę z nim pogadać - westchnął Payne, po czym ruszył do Harry'ego.
Właściwie, to co się stało?
- Tutaj jest twoja porcja - zwróciłam się do Tomlinson'a, który wydawał się zamyślony.
Chłopak usiadł na miejscu wcześniej zajmowanym przez Malik'a i zaczął jeść.
- Ten Hazz to jednak idiota - westchnął Niall, który skończył swoją dokładkę.
- Co się stało? - zapytałam, spoglądając na Lou.
Tomlinson przełknął jedzenie i popatrzył się w moją stronę.
- Harry pokłócił się z Lexi - wytłumaczył mi poważnym głosem - I wygląda na to, że to już koniec - dodał z żalem w oczach.
Przez chwilę wpatrywałam się tępo w chłopaka, analizując to, co przed chwilą powiedział. Jak to? Zerwali? To koniec? Przecież to nie może być koniec. Oboje przy sobie się zmienili. Przecież Harry tak bardzo wpłynął na życie Lexi...
- Czemu? - zapytałam w końcu - Czemu już nie są razem? - sprostowałam.
- Harry nie chciał mówić - Lou opowiadał, grzebiąc widelcem w omlecie - Ale jestem pewien, że Liam wszystko z niego wyciągnie - dodał, budząc we mnie lekką nadzieję.
Jednak to mi nie starczało. Musiałam wiedzieć. Teraz.
- Będę się zbierać - wstałam z miejsca - Pojadę do Lexi - wytłumaczyłam chłopakom, którzy z zaciekawieniem mi się przyglądali.
- No dobrze - Niall z uśmiechem kiwnął głową. On też chciałby rozwiązać te problem, widać to po nim.
Bez jakiegokolwiek więcej słowa skierowałam się na piętro. Mijając sypialnie Harry'ego zastanawiałam się jeszcze, czy tam nie wejść, ale stwierdziłam, że Liam sobie sam poradzi. Weszłam do mojego pokoju, wzięłam jakieś ciuchy i poszłam pod prysznic.
Gorąca woda mnie rozluźniła, ale nie pozbyła się z mojej głowy nurtujących pytań o kłótnię moich przyjaciół.
Kiedy wyszłam z kabiny szybko się wysuszyłam i założyłam na siebie ubranie. Przyglądnęłam się swojemu odbiciu w lustrze. Miałam na sobie czerwoną bokserkę i krótkie, czarne szorty.
Przeczesałam swoje rozpuszczone włosy na jedno ramię i wyszłam z pokoju. Z kuchni dobiegały mnie głosy lecącej wody. Weszłam do pomieszczenia.
- Będę już szła - powiedziałam w stronę Niall'a, który mył naczynia. Louis siedział obok na blacie i patrzył się na swojego blond przyjaciela.
- Podwiozę cię - zaproponował z uśmiechem Tomlinson.
- Nie, nie trzeba - zaprzeczyłam ruchem głowy.
- Przestań Leah, on i tak nic nie robi - odezwał się Niall - Widzisz? Nawet nie pomoże w myciu naczyń.
Zaśmiałam się.
- Przecież nadzoruję, czy dobrze robisz! - Lou się bronił, ale w końcu także się zaśmiał - Chodź Leah - zeskoczył z blatu i minął mnie w drzwiach.
- Do potem Niall - pomachałam w stronę Irlandczyka.
- Pozdrów Lexi - uśmiechnął się.
- Okej - pokierowałam się w stronę wyjścia i założyłam na siebie moje czarne trampki.
Na zewnątrz było upalnie. Rozglądnęłam się i zobaczyłam, że Louis siedzi już w aucie. Wsiadłam do pojazdu i z uśmiechem zapięłam pasy.
- Dobrze, że już mam adres Lexi w nawigacji - chłopak się uśmiechnął, chodź tak na prawdę nie wyglądał dziś na szczęśliwego. To w sumie normalne, Harry także zapewne jest zdołowany.
Tomlinson odpalił silnik i ruszył ulicami Londynu. Większość drogi trwała w ciszy. Co jakiś czas spoglądaliśmy na siebie z Louis'em. W końcu przyjaciel zaparkował pod domem blondynki.
- Pozdrów ją - chciałam wyjść, ale Lou złapał mnie za rękę.
- Dobrze - obiecywałam.
- I powiedz, że cokolwiek powiedział Harry to nie prawda - widać było powagę w jego oczach - On zawsze mówi pod wpływem emocji, a potem żałuje.
- Dobrze Lou - uśmiechnęłam się delikatnie, chcąc poprawić humor przyjacielowi.
- To idź już do niej - moja taktyka musiała zadziałać, ponieważ teraz także się uśmiechnął.
Wysiadłam z auta i podeszłam pod dobrze już znane mi drzwi. Zapukałam w drewno.
- Miło mi cię widzieć Leah - powiedział ojciec Lexi, który właśnie otworzył mi drzwi.
- Wzajemnie - uśmiechnęłam się nieśmiało - Jest Alexis?
Mężczyzna kiwnął głową.
- Tak, ciągle siedzi w pokoju - odparł - Wejdź.
Podziękowałam skinieniem głowy i pokierowałam się do sypialni mojej przyjaciółki.
- Lexi? - zapytałam, stojąc przed drzwiami.
- Leah? - usłyszałam szept przyjaciółki.
Bez wahania pociągnęłam klamkę w dół i weszłam do środka.
Blondynka siedziała na łóżku, z podciągniętymi kolanami do klatki piersiowej. Jej oczy były lekko spuchnięte, ale nic więcej nie wskazywało na to, że płakała.
Pomachałam jej, po czym smutno westchnęłam.
- Wszystko okej? - zadałam najbardziej idiotyczne pytanie na świecie, siadając na brzegu łóżka.
- Oprócz tego, że wszystkich okłamuję, mój chłopak stwierdził, że go nie kocham, rodzice się mną nie przejmują, a menadżerka wyzywa mnie od grubasów to jest świetnie - zaśmiała się desperacko, łapiąc za głowę.
- Lexi, co się stało? - podsunęłam się bliżej niej.
- Okłamałam Harry'ego - popatrzyła w moją stronę - Miałam mu wyznać prawdę, ale byłam tchórzem.
- Lexi, przejdzie mu - próbowałam ją pocieszyć.
- Nie przejdzie - dziewczyna smutno zaprzeczyła - On mnie już nie kocha.
- Nie da się tak szybko przestać kochać - objęłam ją jedną ręką. Blondynka wtuliła się we mnie.
- Beznadzieja - westchnęła.
Siedziałyśmy tak jakiś czas i gadałyśmy na różne tematy. Szczerze mówiąc brakowało mi kontaktu z nią. Oprócz Justin'a jedynie Lexi mnie bardzo dobrze znała.
- Będę się zbierać - po jakimś czasie podniosłam się z miejsca.
- Odprowadzę cię do drzwi - zaproponowała blondynka.
Zeszłyśmy na dół, na korytarzu odwróciłam się w stronę Collins.
- Gdzie rodzice? - zapytałam, nie słysząc żadnych głosów w domu.
- Tata był, ale pojechał do pracy - Lexi zaczęłam mi tłumaczyć - A mama miała dziś jakieś ważne spotkanie, niedługo będzie.
- Nie widzą tego jak się trzymasz? - zapytałam. Ona potrzebowała wsparcia. Rodzice też powinni jej pomagać.
- Oni widzą mnie szczęśliwą - westchnęła - Tylko to, że się uśmiecham, nie znaczy, że jestem szczęśliwa - dodała, spoglądając na podłogę.
Zrobiło mi się smutno. Ja miałam teraz chłopaków, z którymi mieszkałam, a Alexis? Nie miała nikogo. Dlatego trzeba jej pomóc.
- Trzymaj się - podeszłam do niej i ją przytuliłam.
- Dziękuję - szepnęła w objęciach, delikatnie głaszcząc mnie po plecach.

Weszłam do domu. Trudno opisać jak nogi mnie w tym momencie bolały i jaka zmęczona byłam. Nie dość, że metro się spóźniało, to jeszcze musiałam iść dwa przystanki pieszo, z powodu awarii.
- Cześć - krzyknęłam, zamykając drzwi.
Nie usłyszałam odpowiedzi. Może nikogo nie ma? To niemożliwe, bo drzwi zostały otwarte.
Rozmyślając nad tym pokierowałam się do salonu. Zdziwiłam się widząc siedzącego na kanapie Harry'ego, który tępo patrzył w ekran telewizora.
- Co robisz? - spytałam, wchodząc w głąb pomieszczenia.
- Oglądam telewizję - odparł, wzruszając ramionami.
Wszystko wydaje się okej. Szkoda tylko, że telewizor jest wyłączony.
- Styles, nic nie leci... - chciałam mu to uświadomić.
- Wiem Leah - westchnął z pretensją.
- To czemu gapisz się na czarny ekran? - zapytałam, stając koło niego.
- Bo lubię? - uniósł głos spoglądając na mnie.
Po chwili wstał i bez słowa mnie minął. Co za dzieciak.
- Leah? - odwróciłam się w stronę progu, w którym pojawił się Liam.
- Hej - uśmiechnęłam się. Usiadłam na kanapie.
-  Coś się stało? - zapytał, zajmując miejsce obok mnie - Minąłem wkurzonego Harry'ego. Jeśli coś ci powiedział, to nie bierz tego na se...
- Spokojnie Liam - przerwałam mu - Wiem co teraz czuje. Rozumiem, że może być poddenerwowany.
- Cieszę się - chłopak obdarował mnie jednym z piękniejszych uśmiechów - Nie wzięłaś telefonu, prawda?
- Tak - opowiedziałam, przypominając sobie, że o nim zapomniałam.
- Dzwonił ktoś, jakiś nieznany numer - Liam miał skupiony wyraz twarzy, jakby przypominał sobie tą sytuację - Nie odebrałem, no ale może znowu oddzwoni.
- Może - sięgnęłam rękę po pilota, który leżał między nami. Liam zrobił to w tym samym czasie ponieważ teraz nasze ręce się spotkały. Swoją dłoń miał położoną na mojej. Poczułam motylki w brzuchu, kiedy spojrzałam w jego oczy.
- Ten... tego - Liam się za jąkał, kiedy zabrałam rękę z pilota.
- Nom, pójdę sprawdzić, czy nie znam tego numeru - wstałam z miejsca i pokierowałam  się do pokoju.
W sypialni od razu zamknęłam drzwi i usiadłam na podłodze. Co właściwie przed chwilą się stało? Czemu odczuwałam takie ciepło i niesamowitą radość w tym momencie?


Rozdział dwa-dwa już jest :) Podoba się? Niedługo życie towarzyskie Leah się rozkręci. Może wiecie już co mam na myśli? Komentujcie, mam nadzieję, że wyrazicie w miarę dużo swojej opinii, ponieważ to nam daję chęć pisania. To wszystko. Rozdział z perspektywy Lexi powinien pojawić się w przeciągu kilku dni <3 /Leah

11 komentarzy:

  1. No to ten.. tego... :) Jak zawsze super.. Głupi Hazza :P Jak ja się wściekam za poprzedni rozdział, że nie wysłuchał Lexi !! aghh.. Za to Leah i Liam :) mmmm :) Czekam na następny rozdział :) Buziole :** @angela_dudek

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyzby Leah i Liam cos ten tegest? ;D Czekam co bedzie dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny *___* Już nie mogę doczekać się co będzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały *.*
    Hazza i Lexi ;(
    Liam i Leah <3
    I bardzo ciekawi mnie kto dzwonił do Leah. Czekam na nexta ;3.

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże matko i tak dalej.. Nie mogę uwierzyć. Związek Lexi nie może się skończyć. Liam niech z Leah to naprawią xd Kocham waszego bloga. Wow to już 23 ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebisty ♥♥♥
    czekam nn

    całuje lola ;*
    + zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział! Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  8. hehe chyba wiem co masz na myśli ^^
    wspaniały rozdział x

    OdpowiedzUsuń
  9. aaaaaaaa cudownu jak zwykle <33

    OdpowiedzUsuń
  10. Super. Nie mogę doczekać się nn.

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietny rozdzial :D

    Zapraszam: http://lovingfive.tumblr.com/post/63217543077/awww

    OdpowiedzUsuń