poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 23

<Alexis>

Mam wrażenie jakbym nie mogła oddychać. Jakby coś we mnie umarło. Znikło. Wszystko dookoła jest takie bezsensu. Totalnie niepotrzebne.
Mój organizm niszczy się od środka. A raczej to ja go niszczę. Nie jem od tygodnia. Nie czuję głodu. Jedyne co mogę wyróżnić w swoich emocjach to smutek. Wielki niekończący się smutek. Wyglądam jakby zaraz moje ciało miało rozsypać się na miliony drobnych kawałeczków. Moje serce właśnie tak skończyło. Nie ma go. Został tylko niewielki organ, który bije, ale nawet nie wiem po co. Chcę, żeby przestało. Chcę zasnąć i się nie obudzić. Śnić o tym jak piękny jest świat nie czując nic. Marzę o tym by poczuć chociaż ostatni raz jego usta. Zatraciłam się w tym uczuciu tak bardzo, że o niczym innym nie myślę tylko o Harrym. O cudownych dołeczkach, o namiętnych pocałunkach, o zielonookiej barwie jego oczu.
Wszystko bym oddała, żeby tylko mi wybaczył.
- Alexis, przyjdź na chwilę do salonu - usłyszałam głos mojej rodzicielki
- Daj mi pięć minut - odparłam wygrzebując się z łóżka
Właśnie tak wyglądały teraz moje dni. Bezcelowe leżenie w łóżku i myślenie o chłopaku, którego tak bardzo zraniłam.
Powoli ruszyłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Moje oczy były lekko zaczerwienione. Pod nimi znajdowała się fioletowo-szara smuga, która oznaczała nieprzespane godziny. Odkręciłam kran powodując, że zaczęła lecieć z niego letnia woda. Opłukałam swoją twarz mając nadzieję, że jakoś mi to pomoże wyglądać chociaż odrobinę lepiej. Efekt nie był jakiś zniewalający, ale można było na mnie patrzeć.
Wychodząc z łazienki zgasiłam światło i zeszłam schodami kierując się do salonu. W pomieszczeniu siedzieli już moi rodzice. Tato oglądał chyba jakiś mecz, a mama trzymała w ręku stosik kartek czytając jedną z nich.
- Co chciałaś ? - zapytałam, po czym spotkałam się ze wzrokiem swojej matki
- Dzwoniła Kim - zaczęła odkładając kartki - Mówiła, że podpisałyście jakąś umowę i niedługo wyjeżdżacie na sesje do Miami - odparła, a ja popatrzyłam na nią z lekkim zdziwieniem
O umowie dobrze wiedziałam, w końcu również ją podpisywałam. Natomiast o żadnym wyjeździe mi nie wiadomo
- Miami ? - tata spojrzał z zaciekawieniem na blondynkę
- Tak kochanie - odpowiedziała mu, po czym znów wróciła swoim wzrokiem na mnie
- Kim nic mi nie wspominała o wyjeździe - wytłumaczyłam
- Możliwe, że jakoś nie miała możliwości cię poinformować - westchnęła moja rodzicielka
Na pewno. Kto jak kto, ale Kim zawsze ma możliwości by mnie informować. Zawsze. Dosłownie zawsze dzwoni do mnie z każdą głupotą. Albo pyta czy przypadkiem nie jem nic wysoko kalorycznego, albo sprawdza czy pamiętam o jakieś sesji. Nie ma dnia bez sms od tej wariatki.
- To w takim razie kiedy musi wyjechać ? - wtrącił się tato
- Za jakiś miesiąc powinnyście zaczynać zdjęcia - odparła mama zdejmując okulary, które miała na nosie - Do tego czasu lepiej jak nie będziesz nigdzie imprezować, ani nic z takich rzeczy
Oh spokojnie mamo. O to bym się nie martwiła
- Dobra - przytaknęłam i odwróciłam się kierując się do swojego pokoju
*Następny dzień*
Dzisiejszego dnia umówiłam się z Megan. Przy rozmowie telefonicznej z nią dowiedziałam się, że też wyjeżdża i zamierzamy zrobić małe zakupy z tej okazji. Siedziałam w swoim samochodzie jadąc ulicami Londynu. Dzisiejszego dnia świeciło słońce. Gdy tylko zaparkowałam na parkingu tuż pod centrum handlowym, wysiadłam z auta biorąc ze sobą torebkę. Dobrze, że ubrałam dziś krótkie spodenki i luźny t-shirt, bo jest naprawdę gorąco.
Wchodząc do galerii zobaczyłam Megan i szybko do niej podeszłam. Gdy mnie zauważyła słodki uśmiech wkradł się na jej usta.
- Hej Lexi - pocałowała mnie delikatnie w policzek - Cudowna pogoda - westchnęła
- Może po zakupach pójdziemy na jakąś mrożoną kawę? - zaproponowałam
- Świetny pomysł - odparła ciemnowłosa i złapała mnie pod ramię - A teraz moja droga mamy misje do wykonania
Zaśmiałam się na słowa mojej przyjaciółki, po czym razem ruszyłyśmy do jakiegoś sklepu.
Zakupy trwały naprawdę długo. Moje nogi były całe ociężałe i strasznie żałowałam, że ubrałam buty na koturnie.
Aktualnie siedziałyśmy w małej kawiarence i czekałyśmy na nasze zamówienie.
- Nie mogę się doczekać wyjazdu do Miami - zaczęła entuzjastycznie mówić Megan - Będziemy się codziennie opalać, a i już sprawdziłam parę niezłych klubów nocnych - jakoś specjalnie nie mam ochoty na jakiekolwiek imprezy - Coś nie tak ?
Popatrzyłam na brązowooką i przecząco kiwnęłam głową
- Nie wszystko w porządku - wytłumaczyłam - Ta cała zmiana pogody chyba na mnie źle wpływa
- Daj spokój Alexis - zaśmiała się Meg - Widzę, że się czymś zadręczasz, a nawet wiem kim - potarła moją rękę, która leżała na stoliku, a ja automatycznie w myślach zobaczyłam twarz Harrego
- O to wasze kawy mrożone - podszedł do nas dosyć wysoki kelner z tacką i dwiema szklankami
- Dziękujemy - powiedziałam, po czym mężczyzna odszedł
- Nie zadręczaj się tym. Na pewno jakoś się pogodzicie i wszystko wróci do normy - zapewniała mnie
- Mam nadzieję - uśmiechnęłam się leniwie i wzięłam łyk zimnego napoju przez rurkę
- A teraz pogadajmy o czymś przyjemnym - zaśmiała się Megan, a ja teatralnie przewróciłam oczami - Otóż wszystko mam przygotowane co do najmniejszego dnia na tym wyjeździe i żeby nie było nie chcę słyszeć od ciebie, żadnej odmowy - przymrużyła oczy, a ja szybko pokiwałam głową
- Tak jest szefie - obie się zaśmiałyśmy
Gdy tylko skończyłyśmy pić kawę pożegnałyśmy się. Ruszyłam do swojego samochodu i pierwsze co to wpakowałam na tylne siedzenia worki z zakupami. Po drodze postanowiłam, że wpadnę jeszcze do jakiegoś marketu. Rodzice dziś wychodzą na kolacje, a lodówka jest puściutka.
Nie sądziłam, że środowe po południe może być, aż tak zakorkowane. Stałam na obrzeżach miasta, a przede mną znajdował się długi rząd aut. Westchnęłam cicho i włączyłam radio. Zaczęłam nucić sobie utwory, które aktualnie leciały. Niestety nie jestem osobą cierpliwą i stwierdziłam, że zjadę w najbliższą boczną drogę i znajdę jakieś sklep. Może podczas zakupów korki zmaleją.
Na niewielkim osiedli zauważyłam Tesco. Nie czekając dłużej zaparkowałam i ruszyłam do marketu. Wzięłam wózek i zaczęłam chodzić między półkami wybierając najpotrzebniejsze rzeczy. Przystanęłam na chwilę sięgając po mleko. Gdy tylko produkt miałam w ręce gwałtownie ruszyłam wózkiem wpadając na kogoś
- Przepraszam najmocniej - gdy tylko wypowiedziałam te słowa ujrzałam przed sobą burzę loków. Poczułam jak przez moje ciało przechodzi przyjemny dreszcz - Harry
Widziałam jego zakłopotanie. Szczerze to ja też byłam mocno zakłopotana. Nie wiedziałam co mam zrobić
- Hej - usłyszałam głos Loczka
- Hej - odpowiedziałam mu nadal pusto patrząc w jego brązowe oczy
- To życzę miłych zakupów - westchnął spoglądając na mój wózek
- Harry ja... - ponownie chciałam mu jakoś wytłumaczyć, ale on mi przerwał
- Daj spokój Alexis. Wszystko już sobie wyjaśniliśmy - odparł chłopak chowając telefon do kieszeni - To nie ma sensu - szybko mnie wyminął i odszedł.
Stałam przez chwilę zastanawiając się co mam zrobić. Czemu on nie chce mnie nawet wysłuchać ? Odwróciłam się i jak najszybciej wyszłam w stronę wyjścia. Nie obchodziło mnie nic. Chciałam po prostu znaleźć się w domu. Wsiadłam do auta i szybko odpaliłam silnik. Na szczęście korki się już zmniejszyły. Mimo tego jeździłam dosyć chaotycznie i nie zdziwiłabym się, gdybym zaraz miała dostać mandat. Poszukiwałam jak największą ilość skrótów. Głęboko odetchnęłam znajdując się na podjeździe parceli. Wyszłam z samochodu po drodze szukając kluczy w torebce.
Chwilę siłowałam się z drzwiami jednak udało mi się je otworzyć. Nie miałam pojęcia co robić. Wbiegłam do swojego pokoju i zaczęłam głośno płakać i krzyczeć. Spojrzałam w lustro i zauważyłam swoje blade ciało. Miałam ochotę rozbić szybę. Może dlatego Harry mnie nie chcę ? Dlatego, że jestem gruba i brzydka. Może nigdy mnie nie kochał tylko litował się na de mną. Zaczęłam jeszcze głośno płakać jeżeli w ogóle to możliwe. Wczepiłam swoje palce we włosy i lekko je ciągnęłam. Bezwładnie upadłam na swoje kolana oddychając ciężko i starałam się jakoś uporać z brakiem powietrza w moim organizmie. Powoli uspokajałam się. Przez chwilę miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Moje powieki stawały się coraz cięższe, a ja nie wiedziałam co się w około mnie dzieję.
- Alexis - usłyszałam ciche wołanie i po chwili widziałam tylko ciemność.


Dziękuję wszystkim osobom, którzy poświęcają głupią minutkę na skomentowanie rozdziału. Jest to dla nas naprawdę ważne. Jeśli chodzi o opowiadanie to niestety powoli zbliżamy się do końca. Oczywiście zaczniemy prowadzić następnego bloga, czyli już czwartego. Miejmy nadzieję, że wam się spodoba. Link do niego dostaniecie przy następnych rozdziałach. Wracając do dzisiejszej notki. Jak myślicie co się stanie z Alexis i czy pogodzi się z Harrym? /Lexi 


11 komentarzy:

  1. Jeju, niech oni sobie to wszystko wyjaśnią. Pogodzić się pogodzą chyba przed wyjazdem Alexis to Miami. Tak coś sądzę. Jej zemdlała za pewne dlatego, że nie jadła.;( OJ czekam na nexta z niecierpliwością. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku biedna Lexi mam nadzieje ze nic jej nie bedzie ;( czekam z niecierpliwoscia na next <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Uhuhuu!!! Ja chcę już następny!!! Końcówka BEST!!! Niech oni się w końcu pogodzą!!! DO następnego :D <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowity. Opisane uczucia i dialogi i fabuła. Cudowne no! Muszą się pogodzić. To jasne ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie, że muszą się pogodzić!! Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże jaka końcówka ;o czekam z niecierpliwością na następny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  7. EXTRA !

    wspaniały ^^
    kocham to ♥
    czekam nn ;)

    CAŁUJE LOLA ;*


    + ZAPRASZAM DO MNIE PROWADZĘ HISTORIĘ O CHŁOPAKU ( GANGSTER ) I O ZWYKŁEJ DZIEWCZYNIE, PEWNEGO DNIA ZEGAR ZACZĄŁ BIĆ INNE GODZINY,A PRZEZNACZENIE ZMIENIŁO KIERUNEK ... JEŚLI CIĘ TO CIEKAWI ZAJRZYJ : ilookingforyouinmymirror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział C:
    Zapraszam też do mnie xx

    OdpowiedzUsuń