środa, 9 października 2013

Rozdział 24

<Leah>


- Liam, możesz jechać szybkiej? - poprosiłam, coraz bardziej sfrustrowana.
- Przepraszam Leah, ale nie chcę wylądować na pierwszym lepszym drzewie - odparł tym swoim typowo spokojnym tonem.
Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Był to siedzący obok mnie Zayn.
- Zaraz zobaczysz się z Lexi, na pewno nic jej nie jest - Malik próbował jakoś złagodzić sytuację.
Tylko jak ja mam to wszystko wziąć na spokojnie? Skoro rano zadzwonił do mnie jakiś facet i poinformował, że moja przyjaciółka leży w szpitalu, bo zemdlała. Chce być obok niej, już.
- Na pewno jest dobrze - mruknął siedzący najdalej mnie, zaraz za Zayn'em, Niall.
- Obyś miał rację - westchnęłam, odwracając swój wzrok na przednią szybę, za którą widać było drogę i dużą ilość aut. Na szczęście nie ma korków.
Oprócz wymienionych już osób, w samochodzie siedział także Lou, który swoje miejsce miał obok prowadzącego Payne'a.
- Długo jeszcze? - zapytałam, rozglądając się gdzie jesteśmy.
- Tu masz parking szpitala - Zayn wskazał ręką jakąś bramę wjazdową, w kierunku której po chwili pojechaliśmy.
Kiedy tylko auto zahamowało  odpięłam pasy i podążyłam w stronę wejścia budynku.
- Hej Leah - poczułam czyjąś rękę na nadgarstku, ale po głosie poznałam, że to Liam - Poczekaj na resztę, wiesz, że Niall zawsze mocuje się z pasami.
Zaśmiałam się krótko. Wiem, że tym sposobem Liam chce mnie uspokoić i rozweselić. O dziwo zawsze to jakoś mu się udawało.
- No dobrze - uśmiechnęłam się w stronę chłopaka.
Dołączyła do nas reszta. Weszliśmy do szpitala. W recepcji dowiedzieliśmy się, że mamy kierować się do sali 201 w poszukiwaniu Lexi. Wjechaliśmy windą na odpowiednie piętro i przez jakiś czas błądziliśmy korytarzami, szukając sali.
- Tutaj - mruknął Louis, idąc w drugim kierunku. Widząc drzwi z napisem '201', podążyłam za Tomlinson'em.
Chłopak złapał za klamkę, pociągając ją w dół. Weszliśmy do środka.
Zobaczyłam moją przyjaciółkę. Blondynka leżała po prawej stronie sali, na typowym dla szpitali łóżku. Wokół niej pikała przeróżna aparatura. Jej skóra przypominała kolorem białe ściany tego pomieszczenia. Jedynie sine opuchlizny pod oczami się odznaczały. Kiedy popatrzyła na nas swoimi oczami coś mnie ścisnęło w sercu.
- Hej Lexi - usłyszałam za sobą ciepły głos Niall'a. Chłopak mnie wyminął i podszedł do blondynki. Delikatnie ją przytulił i zajął miejsce na krzesełku zaraz koło łóżka. Ciągle szeroko się do niej uśmiechał.
Ja, razem z resztą stałam w drzwiach i przypatrywałam się Lexi. A raczej pozostałościom z niej.
Ręka, która trzymała dłoń Irlandczyka była o wiele chudsza, niż kiedy ostatnim razem się widziałyśmy. Policzki też stały się mniej wyraziste.
- Wejdziecie? - Alexis spojrzała na nas, lekko się nachylając.
Podeszliśmy parę kroków bliżej, a Liam zamknął drzwi.
- Hej, co u mojego ziomeczka? - Louis złagodził sytuację i podszedł do blondynki. Przytulił ją i zajął miejsce na kanapie, która znajdywała się niedaleko łóżka.
Zayn i Liam powtórzyli czynności swojego przyjaciela i też na końcu zajęli kanapę.
Kiedy ja podchodziłam czułam się dziwnie. Nie wiedziałam co jej powiedzieć. Ponieważ wszyscy spieprzyliśmy, ja spieprzyłam. Kiedy moja przyjaciółka miała poważny problem raczyłam tylko raz pofatygować się do niej. Tylko jeden, jedyny, jebany raz.
Czułam teraz wstyd i ogromną wściekłość do swojej osoby.
- Hej - przysiadłam na boku łóżka i delikatnie się uśmiechnęłam.
Kiedy blondynka nachyliła się w moją stronę zrozumiałam, że chce mnie przytulić. Wtuliłam się w jej ciało. Czułam, że jest o wiele chudsze niż przedtem, samym dotykiem. Nie chciałam jednak pokazać swojego przerażenia i odsunęłam się od niej.
- Jak tam? - spytałam, zerkając na jej twarz.
- Nie za fajnie, jak widać - Lexi oparła się na poduszce i spojrzała na każdego z nas - A jak u was?
- Leah chyba zdążyła przyzwyczaić się do mieszkania z nami - głos zabrał podekscytowany Niall - Często robi mi kanapki, wiesz? W końcu mam jakąś bratnią duszę w domu, a nie tylko tych samolubów - Lexi zaśmiała się na słowa blondyna.
Jak dobrze, że jest tu Horan. Swoim pozytywizmem ukrywa strach i szok innych. Louis, Liam i Zayn tylko wpatrywali się w Lexi. Nawet się nie uśmiechali. Widziałam ten strach i współczucie w ich oczach. Ale blondynka nie mogła tego zobaczyć.
- Czemu nie bronicie się chłopaki? - skierowałam pytanie w ich stronę, skupiając przy tym uwagę na siebie. Posłałam im poważne spojrzenie, mówiące, żeby się ogarnęli i delikatnie uśmiechnęłam.
- Niall i tak zawsze będzie trzymać swojego zdania w sprawie jedzenia - Liam wzruszył ramionami. Przynajmniej się 'obudził'.
- No, ale i tak sądzimy, że wykorzystuje naszą lokatorkę - dodał Zayn, z uśmiechem patrząc na Lexi.
 Payne lekko się zaśmiał, patrząc na Mulata. Po chwili Louis i Liam pokiwali głową, przyznając rację Malik'owi.
- Wykorzystuje? - Niall głośno wciągnął powietrze, wyrażając przy tym swoje oburzenie - Też mi coś. Ty dzięki niej masz z kim palić - odparł Zayn'owi - A Louis ma komu się radzić w sprawach jak zaimponować El - dodał, wskazując ręką na Lou - No, a Liam ma na kogo całymi dniami patrzeć.
Poczułam, że się czerwienie. Liam też wydawał się zakłopotany, za to Niall wyglądał jakby zdradził jakiś wielki sekret.
Słysząc głośny śmiech Lexi, zmusiłam się do popatrzenia na nią.
- To macie ciekawie - zauważyła, z szerokim uśmiechem.
Nastała chwila ciszy. Wiedziałam, że zaraz padnie konkretne pytanie z ust mojej przyjaciółki.
- Harry nie chciał przyjść, mam rację? - popatrzyła na mnie.
Wiem, że prawda ją dobije, ale nie miałam siły kłamać. Jej związek zrujnował się przez kłamstwo, więc powinna mnie rozumieć.
- To nie tak - chciałam dobrać odpowiedniejsze słowa - On jeszcze nie otrząsł się.
- Wiem - słowa Lexi mnie zdziwiły, ale to co powiedziała po chwili było jeszcze bardziej szokujące - spotkałam go ostatnio na zakupach.
- I co? - dopytywał się Niall.
- Nic - blondynka wzruszyła ramionami - Dał mi do zrozumienia, że to już definitywny koniec.
 Harry to idiota. Harry to idiota. Harry to idiota. Harry to idiota. Harry to idiota. Harry to idiota. Harry to idiota. Przysięgam, że jak go spotkam, to go zabije.
- Nie o to mu chodziło - głos zabrał Lou - Hazz po prostu sobie nie radzi z gadaniem o uczuciach i zawsze coś powie na odczep się.
- Tommo ma rację - dodał Liam - Zobaczysz, mu na tobie zależy Lexi.
- Nie sądzę - westchnęła dziewczyna, bawiąc się swoimi palcami.
- Wszystko się poukłada - złapałam jej chudą dłoń i lekko ścisnęłam.
- Musimy już iść - Malik wstał z miejsca.
- No, ale niedługo wpadniemy - Niall uśmiechnął się pocieszająco.
- Super - blondynka odwzajemniła gest Irlandczyka.
Każdy przytulił Lexi i życzył jej zdrowia. Kiedy wyszliśmy z sali głośno westchnęliśmy. Nic do siebie nie mówiąc podążyliśmy do gabinetu jej doktora. Nie trzeba było się domyślać, żeby wiedzieć, że każdy z nas chce znać opinię lekarza na temat zdrowia Alexis.
Liam zapukał w jakieś drzwi z tabliczką, na której widniało nazwisko doktora przydzielonego Lexi.
- Proszę - usłyszeliśmy stłumiony głos z zewnątrz.
Bez wahania weszliśmy do środka. Zayn zamknął za nami drzwi.
- W czy mogę pomóc? - za białym biurkiem, na obrotowym krześle siedział siwiejący już mężczyzna. Sądzę, że miał około ponad pięćdziesiąt lat.
- Jesteśmy przyjaciółmi Alexis Collins - wytłumaczyłam szybko, przyglądając się człowiekowi - Chcieliśmy pogadać o stanie jej zdrowia.
- Nie jest za dobrze - lekarz wstał z krzesła i przechodząc na przód biurka, oparł się o nie.
- Co ma pan na myśli? - zapytał Liam - Co jej jest?
- Oczywiście to są tylko przypuszczenia, ale bardzo prawdopodobne - westchnął - Panna Alexis nie chce rozmawiać z psychologiem, a to dałoby nam pewność, co do tej choroby.
- Jakiej choroby? - Louis wyjął to pytanie z ust każdego z nas. Nienawidzę jak ludzie nie mówią prosto z mostu.
- Mam na myśli anoreksję - odparł krótko.
Poczułam, że całym moim ciałem zawładnęły nieprzyjemne ciarki. Wiedziałam, że Lexi od zawsze miała problemy z jedzeniem. Tylko, że sądziłam, że to po prostu przez jej pracę. Ja widać to siedzi głębiej niej i ma ogromny problem.
Drugi raz dzisiaj znienawidziłam samą siebie za beznadziejną rolę przyjaciółki. Możliwe, gdyby miała mnie przy mnie, nie mogę...
- Dziękujemy, spieszymy się - powiedziałam cicho, po czym minęłam chłopaków i szybko wyszłam z sali. Biegłam korytarzem, potem schodami, aż końcu znalazłam się na parkingu. Zaczęłam iść między autami szukając samochodu Liam'a. Mój brak kondycji dawał o sobie znak poprzez mój płytki oddech.
- Leah! - usłyszałam za sobą krzyki, więc się odwróciłam.
Zobaczyłam czwórkę chłopaków, którzy do mnie dobiegli.
- Powietrza - Niall zatrzymał się przy jakimś aucie, opierając się o niego ręką.
- Palenie daje o sobie znać - westchnął Zayn, krzywiąc się lekko.
- Ja na szczęście mam świetną kondycję piłkarza - uśmiechnął się Louis, klepiąc Malik'a po plecach.
- Jasne, szkoda, że przez połowę drogi szedłeś i tłumaczyłeś się bolącą kostką - powiedział Liam.
- No, a tak naprawdę nie chciało mu się biegać - dodał Zayn.
- Nie nie chciało...
- Dobra - przerwałam ich kłótnie - Gdzie jest samochód?
- Tam - wskazał ręką Liam, po czym ruszyliśmy w jego stronę. W ciszy wsiedliśmy do pojazdu. Liam odpalił silnik i ruszył.
- Chyba zrzuciłem pięć kilo tym maratonem - ciszę przerwał Niall, który ciągle narzekał, łapiąc się za brzuch.
- Ta, sto kilo od razu - mruknął Zayn.
- Mówię prawdę - odparł Irlandczyk, zarzucając rękoma w każdą stronę - Muszę zjeść obiad, bo jeszcze wam zemdleję.
- A tego byśmy nie chcieli - dodał sarkastycznie Lou.
- No właśnie - Niall obdarzył przyjaciela słodkim uśmiechem.
Oparłam głowę o szybę i przyglądałam się widokowi za oknem, nie słuchając rozmowy przyjaciół. Obmyślałam plan. Coś, co mogło pomóc Lexi. Niestety nie jestem w tym dobra.
Kiedy dojechaliśmy pod mieszkanie, od razu wysiadłam i pokierowałam się do domu.
- Styles?! - krzyknęłam w progu, po czym zaczęłam szukać go po pomieszczeniach.
Loczek siedział w salonie, na kanapie i oglądał telewizję. Gdy  tylko mnie zobaczył wyłączył pilotem ekran i wstał. Usłyszałam za sobą kroki chłopaków.
- I co? - spytał mnie poważniejąc. Wiadomo, że chodziło mu o stan zdrowia Lexi.
- Nic idioto, trzeba było jechać z nami - odparłam, stając przed nim.
- Nie wzięlibyście mnie ze sobą - bronił się. Szkoda, że używał głupich argumentów.
Popatrzyłam na niego zdziwionym wzrokiem.
- My? - powtórzyłam - Jesteś jakiś pomylony i nie udawaj, że obchodzi cię co z Lexi - krzyknęłam.
- Chuj ci do tego, czy mnie obchodzi, czy nie - także zaczął krzyczeć - Chce tylko wiedzieć.
- Ej, spokojnie - Liam stanął pomiędzy nami, gdy ja ze Styles'em mierzyliśmy się. Gdyby nie Liam najprawdopodobniej rzuciłabym się na Harry'ego.
- Dla twojej jebanej informacji podejrzewają u niej anoreksję - powiedziałam, przez cały czas patrząc mu w oczy.
Jego wzrok od razu się zmienił. Z wkurzonego, gotowego komuś przywalić stał się zagubiony i zdezorientowany.
- Co? - szepnął, urywając końcówkę słowa.
- Zdziwiony? - westchnęłam, czując, że łzy podchodzą mi do oczu - Jak my wszyscy.
Obróciłam się od niego i mijając chłopaków pobiegłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i pozwoliłam łzą dać upust. Pojedyncze krople spływały po moich policzkach.
Raz jestem wściekła, raz płaczę i zamykam się w sobie. Może to oznaczać tylko jedno. Brak narkotyków daje o sobie znak. Znam dużo przypadków, gdzie głód narkotykowy wręcz przejmuje kontrolę nad człowiekiem. Boje się, że ze mną też tak się stanie. Ale oczywiście nie poproszę nikogo o pomoc.
Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Trochę zajęło nim zdążyłam wyciągnąć go z kieszeni. Dźwięk się urwał, a na ekranie widniało nieodebrane połączenie. Niestety numer był zastrzeżony i nie mogłam oddzwonić. Kto się do mnie tak dobija?



Podoba się rozdział? Ciekawi was kto wydzwania do Leah? Niedługo wszystko się wyjaśni. Rozdział dodałyśmy nawet szybko, następny też pojawi się niedługo. Musicie tylko skomentować ten, tak pięknie jak poprzedni. Zbliżamy się do końca opowiadani, trochę mi smutno :c No ale przed nami jeszcze trochę ciekawych rozdziałów! Pa, pa. Komentujcie! <3 /Leah

10 komentarzy:

  1. Genialny rozdział niech ten Styles się ogarnie! Czekam już na następny!!! ^.^ Gabrysia Kubala

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem co teraz zrobi Harry.. I kto wydzwania do Leah..? A Horan w tym rozdziale rozwala na łopatki xD "Muszę zjeść obiad, bo jeszcze wam zemdleję." hahaha Kolejny rozdział będzie z perspektywy Lexi? Już się doczekać nie mogę :)
    @angela_dudek

    OdpowiedzUsuń
  3. Do końca? : c Rozdział jest cudowny. Lexi już ma z głowy wyjawienie sekretu. Boże oby było z nią dobrze. A o Leah się boję. To to dzwonił? Kurcze czekam na następny. Hazza głupi no xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski ;*.
    Styles ogar -,-.
    To już prawie koniec?! Jej ;c. Ciekawe kto dzwonił? Czekam na nn z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  5. UWIELBIAM ! :)
    Czekam na następny rozdział. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. awww poproszę więcej scenek z Leah i Liamem <3
    wydaje mi się, że Harry pójdzie do szpitala i się pogodzą
    pozdrawiam i czekam na następny xKasia

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały ^^
    kocham to ♥

    czekam nn ;d
    całuje lola ;*

    ZAPRASZAM DO MNIE !

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże w takich momentach Justina brakuje :( rozdział świetny chce już następny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bosko ze dodalyscie tak szybko :D
    Swietny rozdzial <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się rozdział :) Liam i Leah są słoooodcy :3 ciekawe kto tak do niej dzwoni.. czekam na nn <3

    SPAM
    http://take-me-to-the-place-i-love-please.blogspot.com/ [ZAYN]
    "To tak jakby pokochać własnego wroga. Zacząć oddychać wiedząc, że jest blisko. Naprawdę go nienawidzę. Naprawdę mam go dosyć. Tylko czasami czuję jakby był moją kokainą. To jego obecność daje mi siły, a zapach męskich perfum przyprawia mnie o motylki w nosie. Kocham go całym sercem, ale jednocześnie nienawidzę. Czuję się jak dwie osoby w jednym ciele."

    oraz kiss-me-hard-before-you-go-please.blogspot.com/ [ZAYN]
    Zayn będzie musiał uporać się z problemami swoimi, swojej dziewczyny, wychować dziesięcioletnią Joy, a przy okazji zająć się zespołem. Los oczywiście będzie chciał inaczej.

    OdpowiedzUsuń