środa, 16 października 2013

Rozdział 25

<Alexis>

Nienawidzę tego miejsca. Codziennie ktoś do mnie przychodzi i pyta się jak się czuję. Przez ten tydzień zjadłam chyba więcej niż przez ostatnie kilka miesięcy. Może i czuję się lepiej fizycznie, ale z moją psychiką jest tak samo jak przed omdleniem. Czasami są chwilę, że staram się zapomnieć i wierzyć w to, że wszystko
się jakoś ułoży. Niestety takie myśli szybko znikają i wracam do rzeczywistości. Wiem, że tak dalej już nie może być. Jeśli mam coś ze sobą zrobić to muszę wziąć się w garść. I zrobię to z pomocą przyjaciół lub bez ich. Wydaje mi się, że stałam się dla wszystkich taka obojętna. Jakby przychodzili mnie odwiedzać tylko i wyłącznie, bo tak wypada. Nie chcę, aby ktoś się nade mną użalał. I ja też nie chcę tego robić. Trzeba żyć. Nawet jeśli jest tak cholernie trudno.
- Hej słońce, gotowa ? - zapytał tato wchodząc do mojego szpitalnego pokoju
- Tak. Raczej wszystko spakowałam - odparłam zerkając na czarną torbę, która leżała tuż koło mnie na łóżku.
Ojciec chwycił za nią, po czym pomógł mi podejść do drzwi. Nie wiem, czemu to zrobił, ponieważ mam dużo siły, aby samodzielnie się poruszać.
Jestem taka szczęśliwa, że w końcu mogę stąd wyjść. Leżenie przez tydzień nie jest niczym przyjemnym. Niestety warunkiem wczesnego wypisu było to, że musiałam obiecać, iż będę chodzić do psychologa i stosować się do diety. Na razie nie kontaktowałam się z Kim, ale na pewno jest nieźle wkurzona. Z resztą ja też jestem na siebie bardzo zła. Miałam wrażenie, że wszystko było pod kontrolą. Jednak w jednej chwili mój plan się spieprzył.
- Rozmawiałem z doktorem - zaczął tato przerywając moje myśli - Dał mi telefon do bardzo dobrego psychologa. Ponoć nie jeden raz pomógł takiemu przypadkowi jak twój - poinformował mnie sprytnie uciekającego od słowa, którego jakoś ostatnio każdy przy mnie unikał
- Jakiego przypadkowi ? - zapytałam patrząc się na niego - Dalej, no śmiało powiedz to słowo - powiedziałam unosząc się - przyznaj, że twoja córka jest anorektyczką
Na te słowa mój tato szybko podszedł do mnie i delikatnie mnie otulił. Staliśmy tuż koło jego auta. Głośno szlochałam w jego ramiona nie zważając na to co jest w około mnie.
Starałam się po prostu wypłakać, bo właśnie tego mi brakowało
- Już kochanie, spokojnie - mężczyzna delikatnie pocierał moje ramię
- Chcę, żeby to się już skończyło - westchnęłam odrywając się od torsu mojego ojca
- Poradzimy sobie - pocieszył mnie mój tato - Musisz tylko zacząć jeść kochanie
Nie chciałam poruszyć dalej tego tematu. Przybierał mnie o ból głowy i dreszcze. Nie czekając na nic więcej, wsiadłam na miejsce pasażera i zapięłam pasy. Wszystko wydawało mi się takie ogromne. Jakbym była mała, nic nie warta. Czułam się krucha. Oparłam delikatnie głowę o szybę. Chciałam spać. Spać długo. Bardzo długo.
*Kilka dni później*
Jest lepiej. Tak trochę, ale lepiej. Mimo tego, iż jeszcze nie jem w normalnych ilościach i czasami napada mnie strach przed tym co może być dalej to staram się jak mogę. Chodzę na wizyty do psychologa i nawet mi to pomaga. Jakoś przeżyłam rozmowę z moją menadżerką z czego jestem najbardziej szczęśliwa. Co dziwne czasami dzwoni do mnie i pyta jak się czuję. Może gdzieś tak w środku ma jakieś uczucia.
Jednak największym oparciem jest dla mnie Leah. Niestety nie udaje nam się często widywać. Mimo to rozmawiamy przez skypa i telefonicznie. Z chłopakami mam niestabilny kontakt. Od czasu do czasu, któryś z nich napiszę, jednak nie jest jak dawniej. Oczywiście, że nie jest. I tak to dla mnie dużo, że w ogóle się do mnie odzywają. W końcu wiedzą dobrze o tym, że oszukałam ich przyjaciela.
Mogli się ode mnie odwrócić, a mimo to dalej chcą utrzymywać ze mną kontakt. To naprawdę cudowni ludzi i im też dużo zawdzięczam.
Dzisiejsze popołudnie zaplanowałam na pakowanie się. Jutro z samego rana wylatuję do Miami. Moi rodzice, a w szczególności tata nie uważa, że to dobry pomysł, ale udało mi się ich przekonać. Jadę tam nie tylko z powodu pracy, ale mam wrażenie, że jakoś ten wyjazd pomoże mi zapomnieć. Odetchnąć. Chcę tylko odpocząć od tego zamieszania. Kim zapewniła, że nie będę miała żadnego nacisku i dopilnuje mnie, bym normalnie jadła.
- Alexis, my wychodzimy - poinformowała mnie mama - Jeśli byś czegoś potrzebowała to dzwoń
- Dobra - uśmiechnęłam się do niej leniwie
Odprowadzałam kobietę wzrokiem, kiedy wychodziła z mojego pokoju. Gdy tylko drzwi były zamknięta powróciłam do swojego pakowanie.
Rodzice postanowili jeszcze pojechać na małe zakupy, przed moim wyjazdem. Chcą chyba mnie zaopatrzyć w zapasy jedzenia. No cóż. Rodziny się nie wybiera.
Powoli wyciągałam rzeczy z szafy. Większość była specjalnie kupiona na ten wyjazd. Jak wiadomo w Miami jest cudowna pogoda, natomiast moje ukochane miasto słynie z deszczowej pogody, dlatego nie jestem właścicielką zbyt wielu topów, czy szortów.
Nagle usłyszałam z dołu dzwonek. Przyznam, że byłam zdziwiona i zakłopotana kto mógłby to być. Wyszłam z mojego pokoju i zeszłam szybko po schodach prosto na korytarz.
Bez dłuższego namysłu otworzyłam drzwi.
- Hej - usłyszałam jego głos i od razu poczułam go na swoim ciele. Cała, aż się spięłam - Wpuścisz mnie ?
Bez żadnego słowa odsunęłam się kawałek, by chłopak wszedł do środka. Harry zwinnie mnie ominął i udał się w kierunku salonu. Dopiero teraz zauważyłam, że miał kwiaty.
- Połóż je na stole - odparłam widząc zakłopotanie chłopaka
- Dobra - ułożył delikatnie bukiet tam gdzie mu wskazałam, a następnie na mnie spojrzał - Ja-jak się czujesz ? - za jąkał się
Westchnęłam głośno i przełknęłam ślinę. Czułam jak powoli do moich oczu napływają łzy, dlatego starałam się powoli i spokojnie oddychać
- W porządku - odparłam, po czym lekko się zaśmiałam i nagle przeszło mnie nieznajome uczucie. Jakby złości, gniewu - W sumie to nie jest w porządku
Popatrzyłam na niego i widziałam, że jego oczy mają lekko czerwony odcień
- Alexis ja prze - zaczął jednak ja mu nie pozwoliłam
Nie chciałam tego słuchać. Ja też go przepraszałam. On nie chciał mnie słuchać. Mimo tego, że go bardzo kochałam to coś mnie naszło, żeby się na niego nie rzucić i mówić jak to mi przykro.
- Byłam w szpitalu wiesz - zaczęłam i uśmiechnęłam się do chłopaka - Dokładnie to byłam tam tydzień - westchnęłam i włożyłam swoje ręce do tylnich kieszeni moich spodni przypominając sobie, że chłopak ani razu mnie nie odwiedził - Wiesz, choruję na chorobę zwaną anoreksja. W moim przypadku nie jest ona bardzo groźna, no ale wyglądam jak wyglądam - zakołysałam się nerwowo nadal trzymając mokry płyn w moich gałkach ocznych - I jak tak sobie myślę to jesteśmy kwita Harry. Najpierw ja cię zraniła, teraz ty mnie. Odpłaciłeś się - spojrzał na Loczka
- Nie mów tak - podszedł do mnie - Nigdy bym cię nie skrzywdził Alexis
- Ale to zrobiłeś Harry - nie wytrzymałam, pękłam - Tak bardzo mnie zraniłeś
Zaczęłam płakać i widziałam jak Styles chciał mnie objąć, jednak ja się od niego szybko odsunęłam
- Proszę cię - złamał mu się głos
Czułam jak moje serca ponownie się łamie. Nawet nie wiedziałam, że to w ogóle jest możliwe.
- Nie chcę przejść przez to ponownie - odparłam wycierając łzy - Nie chcę zaczynać od nowa. Boję się, że znów coś się stanie i tym razem tego nie wytrzymam - powiedziałam, a Harry spuścił głowę
Wiedział, że mam rację. Nawet jakbym bardzo chciała to nie mogę tego ponownie poczuć. Boję się, że to mnie zniszczy. Nie potrafię zbudować tego na nowo. Choćby znowu miało by nie wyjść to wiem, że nie będę w stanie normalnie funkcjonować
- Potrzebuję cię Lexi - westchnął rozpaczliwie Loczek
- Przykro mi Harry - odparłam odrywając wzrok od zielonookiego - Żegnaj - chłopak, przez chwilę stał w miejscu jakby musiał przetworzyć to co do niego powiedziałam. Po chwili po prostu wyszedł
Nie mogłam dłużej znieść tego uczucia. Chciałam się go pozbyć za wszelką cenę. Oparłam ręką o drzwi szybko je zamykając. Moje czoło delikatnie opadło na drewnianą strukturę. Organizm nie wytrzymał. Wybuchłam. Zaczęłam płakać, przypominając sobie jak się oddycha. Moje uczucia w jednej chwili wyparowały. Czułam się taka....Nijaka. Szczerze to nie czułam nic. Byłam nikim.


Rozdział trochę smutny. Jak myślicie, czy Harry i Lexi się jeszcze pogodzą ? Piszcie w komentarzach swoje odczucia po dzisiejszym rozdziale. Zapraszam wszystkich do odwiedzenia naszego nowego opowiadania, które zaczniemy zaraz po skończeniu tego. Na razie zapisujcie się tam do informowanych, jeśli oczywiście spodoba wam się zwiastun, który znajdziecie na stronie Blue Wave California /Lexi

Przeczytałeś to proszę zostaw po sobie jakiś komentarz !!!

15 komentarzy:

  1. Strasznie smutny :( Jej proszę wstawcie coś wesołego.. Ja mam nadzieję, że jednak będą razem. Pozdrawiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oni musza byc razem!
    Swietny rozdzial<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestes leniem, więc piszę tylko, že czytam :) x

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boziu jakie ja mam w tym zaległości... Zabije moją lekturę szkolną. Będę musiała przeczytać jak Hazz zranił Lexi bo czytam i tu niespodziewanie taki szok.,.
    Ale cóż mogę powiedzieć rozdział świetny :)
    Aż spinały się moje mięśnie gdy czytałam smutne fragmenty. Zwłaszcza to gdy ona go odrzuciła. O Boziu mam nadzieję że do siebie wrócą :'(
    Pozdrawiam <3
    Sassie xx

    various-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział świetny, ciesze sie że w końcu ktoś pomaga Lexi, nie ukrywam jestem zawiedziona :c liczyłam na to że jak spotka sie z Harrym to sie pogodzą, mam nadzieje że w końcu między nimi sie ułoży
    czekam nn
    @BeeMyNialler

    OdpowiedzUsuń
  6. Boze aha zabijam się oni muszą być razem. Oni się wykończą kurde jsk będą sami

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże super rozdział. Harry i Alexis muszą być razem. Oni się wykończą jak będą oddzielnie !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Swietny rozdzial <3 Mysle ze jednak sie pogodza :-D Mam taka nadzieje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Smutny troszeczkę.. Ale to nie zmienia faktu, że jest genialnie napisany ! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutny, aż mam łzy w oczach... Ale genialny *-* ajshdbjerusdkijf
    Jak Lexi mogła go tak odtrącić, biedny Harry, chociaz z drugiej strony jednak mu się należało...Tak ją zranił, a ona jego...Powinni sobie wybaczyć, są taką dobrana parą! *-*
    Czekam ;) @YourLive_Voice

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny rozdział :)
    Z niecierpliwością czekam na nexxta :)
    normalnie nie mogę się doczekać :P
    zapraszam do mnie na 63 :)
    http://one-direction-vs-siatkowka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski. Muszą wrócić do sobie. Proszę wejdzcie i skomentujcie zdjęcia lub coś. Zależy mi na tym ;3
    swiatolci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny.. A ja bym nie chciała żeby byli razem . Mam wrażenie że Harry jest tu typem egoisty. W sumie to nie wiem na jakiej podstawie sb to wymysliłam ale jakos tak .. W każdym razie rozdział wzruszający ;)

    OdpowiedzUsuń