piątek, 25 października 2013

Rozdział 26

<Leah>


- Nie wybaczyła ci? - usłyszałam dochodzący z salonu głos Louis'a.
- Mówiłem ci stary, że to się nie uda - westchnął, jak sądzę Harry - Tylko ją dobiłem.
Na ostatnie słowa loczka skierowałam się z korytarza do salonu.
- Dobiłeś kogo? - zapytałam, patrząc kolejno na Styles'a i Tomlinson'a.
- Leah, proszę nie chcę o tym rozmawiać - chłopak podparł się ręką i pokręcił głową.
- Czemu byłeś u Lexi? - podniosłam głos - Mówiliśmy ci w jakim jest stanie. To wszystko pogarsza.
- Chciałem po prostu ją zobaczyć - bronił się Styles.
Lou siedział obok niego i się nie odzywał. Patrzył na mnie lub na swojego przyjaciela.
- Co ci powiedziała? - zapytałam w końcu dochodząc do wniosku, że krzyczenie na niego i tak nie pomoże.
- Chciałem ją przeprosić, ale nawet nie dała dojść mi do słowa - popatrzył na ziemię - Miałem ochotę ją przytulić. Ona - przerwał, wypuszczając głośno powietrze - Ona miała mnie dość. Cholernie ją skrzywdziłem - dodał, wycierając palcem łzę, która zebrała mu się przy oku.
Pierwszy raz, od dłuższego czasu poczułam żal do Harry'ego. Przez cały ten czas, kiedy Lexi była w szpitalu obwiniałam go o wszystko. Ale on też jest człowiekiem. Też ma uczucia, które Alexis wcześniej zraniła. On też jest bezsilny w tym wszystkim.
- Krzywdzicie siebie nawzajem Harry - usiadłam koło niego. Teraz mówiłam znacznie ciszej - Ty i Lexi nie przyjęliście do siebie, że jest takie coś jak wybaczenie. Po prostu bez zastanowienie niszczycie siebie. Wiem, że się kochacie Harry.
Chłopak lekko się zaśmiał.
- Ona mnie nie kocha - uśmiechnął się smutno - Lexi mnie nienawidzi, a ja na to zasłużyłem.
- Dość tego - Louis wstał z miejsca - Niall! - krzyknął.
Obserwowałam poczynania Tomlinson'a.
- Chodź Styles, idziemy się najebać - poklepał go po plecach - Nie będziesz użalać się nad sobą.
Ci zawsze myślą tylko o alkoholu. Przepraszam bardzo, ale butelka whiskey nie załatwi jego sercowych problemów!
- Faceci - westchnęłam, opierając się o kanapę.
Do salonu wszedł rozpromieniony Niall.
- Co się dzieje? - zapytał Horan, a kiedy zobaczył Harry'ego lekko posmutniał - Co jest stary?
- Idziemy na imprezę - uśmiechnął się Lou - Idziesz z nami?
- Pewnie, Niall Horan najlepszym towarzyszem do picia - odparł uradowany Irlandczyk - Idziesz Leah?
Popatrzyłam na niego, analizując słowa.
- Nie, dzięki - pokręciłam głową - Ktoś będzie się musiał wami zając jak wrócicie.
- Zapewne - zaśmiał się Louis, popychając Harry'ego ku wyjściu - Idźcie już.
Oboje wyszli.
- Louis - zwróciłam się do szatyna.
- Tak? - uśmiechnął się, po czym zaczął szukać swojego portfela.
- To na pewno dobry pomysł? - zapytałam.
- Leah, spokojnie - podszedł do mnie - Jemu potrzeba trochę zabawy.
Cały Louis. Zabawa lekarstwem na wszystko.
- No dobrze - mruknęłam - Bawcie się dobrze.
- Tak zamierzam - udał się w stronę drzwi, a ja za nim - Jak Zayn i Liam wrócą, spytaj, czy chcą do nas dołączyć.
Kiwnęłam z uśmiechem głową.
- Niech zadzwonią, cześć - zamknął za sobą drzwi.
- Pa - odpowiedziałam, co i tak było bez sensu, bo mnie nie słyszał.
Zaczęłam przechadzać się po domu. Ostatnio okropnie się czułam. Jakbym miała zachorować na jakąś bardzo poważną chorobę. Miałam ciągłe dreszcze, było mi zimno lub gorąco. Nie wspomnę już o paskudnych worach pod oczami, spowodowanych bezsennymi nocami.
Po dłuższym myśleniu, sądzę, że wszystko mnie przytłacza. Wiele problemów kumuluje się w jednym momencie, teraz. Kiedyś sobie z tym wszystkim radziłam. Co ja gadam? Wcześniej brałam narkotyki i po prostu nie zauważałam tych trudności. Uciekałam.
Spojrzałam w stronę kuchni. Może? Nie. Nie chcesz tego Leah. Wytrzymałaś już długo. Chociaż z drugiej strony... Oni na pewno mają jakieś słabe leki. Przecież nie mogę! Ale sobie nie radzę! Może mi pomoże? Tylko ostatni raz.
Poszłam w stronę kuchni, przerywając przy tym idiotyczną kłótnię z samą sobą. Podeszłam do szafki koło zlewu i zaczęłam ją przeglądać. Gdzie oni trzymają apteczkę? Znalazłam białe pudełeczko na wyższej półce. Stanęłam na palcach i szybko po niego sięgnęłam. W środku były jakieś bandaże, plastry, gaziki i plastikowy słoiczek pełen jakiś tabletek. Odłożyłam wszystko na miejsce, zostawiając oczywiście ostatnią z wymienionych rzeczy.
Ręce zaczęły mi się okropnie trząść. Czułam coś w rodzaju...głodu?
Obróciłam pudełeczko i wyczytałam, że to lek na ból głowy. Takie tabletki najlepiej by było rozwalić i wciągnąć nosem. Tylko gdzie znajdę jakiś młotek, czy coś.
Słysząc trzask drzwi upuściłam pudełeczko, które uderzyło o podłogę. Cenne tabletki rozsypały się po całej kuchni. Tylko nie to!
- Leah? - w progu drzwi zobaczyłam Zayn'a. Chłopak był w lekkim szoku - Co ty robisz? - podszedł bliżej mnie.
- Przepraszam, muszę to pozbierać - odparłam szybko.
Walnęłam kolanami o podłogę i bez zastanowienia zaczęłam zbierać pastylki. Tylko żeby się nie zmarnowały...
- Leah, proszę zostaw to - słyszałam jak próbuje do mnie mówić spokojnym głosem - Wiesz, że nie możesz.
- Muszę - mruknęłam, ciągle łapiąc tabletki i wkładając je do pudełka. Tak bardzo potrzebowałam ich, teraz.
- Leah! - usłyszałam donośny krzyk Zayn'a, po czym chłopak zaczął się ze mną szarpać - To dla twojego dobra.
Odpychałam go od siebie, szczypałam, drapałam, biłam. Przez cały czas krzyczałam.
Po chwili doszło do mnie co się ze mną dzieje i oparłam się o jedną z szafek. Zaczęłam głośno płakać, a Zayn wtulił mnie do siebie.
- Cicho, już nic się nie dzieje - zaczął mnie głaskać po plecach i lekko kołysać - Niedługo przyjdzie Liam, uspokoisz się...
Moje przerażenie nie ustawało. Podniosłam głowę, aby przyjrzeć się Zayn'owi. Niegdyś idealnie postawione włosy chłopaka były roztrzepane. Jego biały t-shirt był pognieciony, a na rękach były widoczne zadrapania. A to wszystko moja wina...
- Louis pytał, czy idziesz z nimi pić - szepnęłam, uparcie nie patrząc na chłopaka - Zadzwoń do niego i jedź - poprosiłam.
Tak bardzo chciałam, żeby sobie poszedł. Po prostu chciałam.
- Leah, powinienem z tobą zostań - usiadł naprzeciw mnie. Odwróciłam wzrok w innym kierunku - Przynajmniej, póki nie ma Liam'a.
Wstałam i bez słowa opuściłam kuchnię. Sama nie wiem co się ze mną działo. Po prostu po tym co zrobiłam Malik'owi... Przecież ja się tak nigdy nie zachowywałam.
Usiadłam na podłodze w mojej sypialni i oparłam się o łóżko. Siedziałam tak bezczynnie mając nadzieję, że przez następny tydzień nikt do mnie nie wejdzie. Jednak się myliłam. Po upływie około pół godziny drzwi mojego pokoju się otworzyły.
Usłyszałam westchnięcie. To nie było jakieś westchnięcie spowodowane zmęczeniem, czy zdenerwowaniem. To było westchnięcie pełne troski i spokoju. Tylko Liam tak wzdychał.
- Zayn mi powiedział - zaprzestał na chwilę, jakby bał się, że zniszczy jakieś moje uczucia przez tą rozmowę - Wiem co się stało.
Wpatrywałam się tępo w ścianę. Na Liam'a też nie chciałam popatrzeć.
- Leah, proszę - postanowił kontynuować - Nic się nie stało.
- Ale mogło - odwróciłam głowę w jego stronę - Skończyło się tylko na kilku zadrapaniach. Przecież mogłam zrobić mu więcej - mówiłam dość spokojnie - Wiesz do czego zdolny jest narkoman na głodzie? - czułam, że do oczów napływają mi łzy, a w głowie miałam pełno obrazów złego zakończenia mojej szarpaniny z Zayn'em.
- Nie zrobiłabyś mu nic - Payne podszedł bliżej mnie - Wiem to.
- Nic nie wiesz, Liam - pokręciłam głową - Boże co ja zrobiłam....
- Hej, spokojnie - chłopak przyklęknął przede mną i ujął twarz w swoje ręce - Nie jesteś zła. Musisz po prostu dać sobie pomóc.
- A co jeśli dla mnie jest za późno? - spytałam, wreszcie spoglądając w oczy Liam'a - Co jeśli Justin kłamał i dla mnie też już nie ma ratunku? Co jeśli tylko wam zaszkodzę?
- Wiem, że jest ci naprawdę trudno - uważnie badał wzrokiem moją twarz - Ale musisz wiedzieć jedno. Nie możesz mnie zostawić. Moje wyznaczone cele przestałyby istnieć.
- Jakie cele? - spytałam, niezrozumiale patrząc na chłopaka.
- Choćby takie - szepnął, po czym złączył nasze usta.
To był najdelikatniejszy pocałunek w moim życiu. Wyrażał wszystko co dotąd czułam. Było lepiej. Jakby moje problemy przestały istnieć. Podobnie miałam przy braniu narkotyków. Tyle, że prochy nie obiecywały ci troski i nie dawały do zrozumienia, że są zawsze.
Bo on jest zawsze.
Odsunęłam się od jego miękkich warg, delikatnie uwalniając powietrze, które zdążyło zgromadzić się w moich płucach. Spojrzałam w jego oczy. Wyrażały wiele szczęścia.
Usłyszałam sygnał mojej komórki. Przez jakiś czas wpatrywałam się jeszcze w Liam'a, po czym razem z nim wstałam z podłogi. Podeszłam do szafki, na której leżał telefon i zobaczyłam, że mam wiadomość.
- Znów zastrzeżony numer - powiedziałam, przyglądając się ekranowi - Bądź za dwa dni w Starbucks'ie na Olimp Road o 15:00 - odczytałam treść sms-a.
- Zamierzasz iść? - spytał Liam.
- Jestem bardzo ciekawa - westchnęłam, spoglądając na niego - Możesz pójść ze mną.
- Chętnie pójdę - uśmiechnął się, po czym złapał mnie za rękę - Chodź zrobimy sobie kolację. Jak wróci Niall, to już nic nie będziemy mieć.
- Prawda - zaśmiałam się, wychodząc razem z nim, z pokoju.





Jest kolejny rozdział, przepraszam, że musieliście tyle czekać. Leah i Liam coraz bardziej przekonują się o swoim uczuciu, chodź są to małe kroczki :) Podobał się? Liczę na dużo komentarzy, wkrótce finał :x Bay <3 /Leah

8 komentarzy:

  1. Czy jestem pierwsza?
    CUDOWNY! WSPANIAŁY i w ajhcheuhfwefiowo *-*
    Leah i Liam się całują!!
    Biedny Harry ;C
    Wierzę, że Leah z tego wyjdzie! Po prostu wiem to! <3
    Nie mogę się doczekać następnego!! ~@YourLive_Voice

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww <3 piekny rozdzial
    Dziekuje :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział. Dzięki, że tak super piszesz. Nie mogę doczekać się już kolejnego rozdziału. Super, że Liam i Leah się przekonują do swoich uczuć. Jeszcze raz dziękuję:) Szkoda tylko, że za niedługo będzie już koniec:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest niesamowity. Boże Harry płacze. Leah rzuca się na Zayna. Pocałunek Liama i Leah. I teraz kurna ogarniaj. Jestem jak w transie. Cudownie napisany. Jak zawsze i bach. Bombowe i tak dalej. Nie wiem czy czytacie moje komentarze, bo nigdy nie odpowiadacie na moim blogu itp. Ale wiedzcie, że jest niesamowity jak inne ♥
    ♠ olusiek-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To jakis zart,tak?! To juz koniec rozdzialu?! No wez ej dodaj następny noo :D Na maksa wkręciłam sie w te historie,chce wiecej,daj mi więcej ! :D
    Wiesz jakie mam odczucia?Chęc uduszenia Harrego za bycie tak skończonym palantem oraz cheć przytulenia Liama za to,że jest taki słodki i troskliwy ;3 Uwielbiam kreacje bohaterow,ja w podobny sposòb ich sobie wyobrażam-Nialla identycznie :D
    Mam nadzieję,że z Lex wszystko bedzie dobrze a Leah wyjdzie z nałogu :)
    Aha i jeszcze jedno. Najważniejsze. Ty wiesz,ze to opowiadanie ma miec więcej niż 50 rozdziałow prawda?Bo ja nie zakładam,że bedzie ich mniej,wrecz przeciwnie ma byc ich baaaardzo dużo :) :*
    Kocham to opowiadanie! Jest cudowne ! :)
    Do nexta ! :*
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń