wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 28

<Leah>


- Czemu siedzisz tu sama? - wzdrygnęłam się na słowa przyjaciela.
Ciągle siedząc na tarasowych schodach, odwróciłam głowę i spojrzałam na Zayn'a.
- Jakoś tak - odpowiedziałam cicho, po czym znów popatrzyłam przed siebie.
Od ostatniego czasu go unikałam. Dokładnie, to od wydarzenia, kiedy rzuciłam się na niego podczas głodu narkotykowego. Było mi głupio, wstyd. Zresztą dalej jest.
- Mogę usiąść? - znowu usłyszałam jego ciepły głos za sobą. Miałam nadzieję, że pójdzie. Ale jestem mu winna przeprosiny, wyjaśnienie.
- Siadaj - przesunęłam się trochę w prawo, robiąc Malik'owi miejsce na tym samym schodku.
Chłopak westchnął i zajął miejsce obok mnie.
Zaciągnęłam rękawy swojej szarej bluzy z kapturem, do której dobrałam czarne rurki i białe converse'y za kostkę. Dzisiejszego dnia było wyjątkowo chłodno. A może to dlatego, że jest godzina ósma? Rano zawsze bywa chłodniej. Lecz ten dzień na pewno będzie pochmurny.
- Co tutaj w ogóle robisz? - spytał Zayn, po chwili nerwowej ciszy.
- Zastanawiam się - odparłam, wzruszając ramionami - Jest cicho i przyjemnie - dodałam, zakładając kaptur na głowę.
Spojrzałam na przyjaciela, który przez chwile nad czym się namyślał. Chłopak miał na sobie szare dresy i czerwoną, rozpinaną bluzę nike'i.
- Chcesz? - Zayn sięgnął do kieszeni i wyciągnął paczkę Marlboro.
- Dzięki - sięgnęłam po jednego papierosa i przy użyciu zapalniczki odpaliłam go.
Przez chwilę paliliśmy w zupełnej ciszy, zaciągając się naszym nałogiem. Kiedy kończyłam już papierosa odważyłam się zacząć rozmowę z Malik'iem.
- Przepraszam Zayn - spojrzałam na niego, widząc niezrozumienie na jego twarzy dodałam - Za tamtą sytuacje w kuchni. Pobiłam cię i nastraszyłam.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się, strzepując nadmiar popiołu z papierosa.
- Mogłam ci zrobić coś o wiele gorszego - westchnęłam na myśl do czego mogłabym być zdolna. To przerażające.
- Jesteś moją przyjaciółką - popatrzył na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczami - Wybaczam ci. Musisz zrozumieć, że chcemy ci pomóc.
- Wiem, ale narażacie się przy tym - odparłam.
- Każdy narkoman przechodzi najgorsze dni w czasie bycia czystym - wytłumaczył mi cicho Zayn - Dasz sobie radę, ale musisz nam zaufać.
- Ufam wam - powiedziałam z przekonaniem, wyrzucając zgaszonego papierosa.
Zayn zrobił to co ja ze swoją fajką i wstał.
- To dobrze - uśmiechnął się i złapał mnie za rękę, by pomóc podnieść się z miejsca - Jesteś moją przyjaciółką, chce dla ciebie jak najlepiej.
Przysunęłam się do niego i wtuliłam w jego wysoką sylwetkę. Chłopak w milczeniu głaskał moje plecy.
- Dziękuję - szepnęłam, po czym odwróciłam się i weszłam do salonu.
Wewnątrz było o wiele cieplej i przyjemniej.
- Hej palacze - zorientowałam się, że na kanapie siedzą Liam i Harry. Uśmiechnęłam się szczerze do tego pierwszego.
- Cześć grubasy - odparłam żartobliwie. We dwóch zajmowali całą kanapę, coś było na rzeczy.
- Co taka nie miła? - Liam oparł głowę o zagłówek sofy i zaczął się ze mną droczyć - Mamy dla ciebie ciekawe informacje. Już się nic nie dowiesz - dodał z cwaniackim uśmieszkiem.
- Powiedziałam grubasy? - udałam zdziwienie - Miałam namyśli pięknych, greckich bogów - usiadłam pomiędzy nimi.
W pokoju rozbrzmiał jeszcze śmiech Zayn'a.
- Ta - mruknął Mulat - Oszukuj ich dalej. Przecież wiadomo, że to ja jestem najpiękniejszy z zespołu.
- I najskromniejszy - dodałam z uśmiechem.
- To też - Zayn opadł na fotel postawiony obok kanapy.
- To co to za wiadomość? - zmieniłam temat.
Popatrzyłam na Harry'ego, który jeszcze się nie odezwał. Coś mi się wydaje, że ta informacja nawiązuje do Alexis.
- Chodzi o Lexi - wytłumaczył Liam. Wiedziałam.
Payne spojrzał na Styles'a, jakby chciał go zachęcić do rozwinięcia tego tematu. No dalej Harry!
- Gadałem z nią - powiedział kręcono-włosy, z niepewnością przyglądając się mojej reakcji.
- Kiedy? - wciągnęłam nerwowo powietrze - Co jej powiedziałeś? Jak się czuje?
- Spokojnie - mruknął, po czym poprawiając swoją grzywkę zaczął - Dzwoniłem do niej wczoraj w nocy, bo chciałem usłyszeć jej głos. Powiedziała mi, że bawi się dobrze i uwielbia Miami. Potem życzyłem jej dobrej nocy - zakończył, wdychając powietrze, którego nie używał, podczas opowiadania.
- Tyle? - spojrzałam na niego zdziwiona - Żadnego wybaczenia sobie wzajemnie?
- Co ty myślałaś? - parsknął Styles - Że Lexi zapiszczy mi do telefonu, słysząc mnie?
- N-nie wiem - za jąkałam się, patrząc na Zayn'a i Liam'a, aby pomogli mi.
- Leah miałam na myśli, że czemu nie wyjaśniliście sobie tych sytuacji? - wtrącił się Payne, za co podziękowałam mu uśmiechem.
- To trudne - powiedział ze zrezygnowaniem Hazz - Poza tym nie chcę załatwiać tego przez telefon.
- A porozmawiasz z nią, jak wróci? - zapytał Malik.
- Tak - obiecał Harry, spoglądając na każdego z nas po kolei - Obejrzymy jakiś film? - zapytał po chwili ciszy, delikatnie się uśmiechając.
- Usłyszałem film? - do pokoju wszedł zaspany Horan, z miską popcornu. Kiedy on go zrobił?
- Ale? - popatrzyłam na Irlandczyka ze zdziwieniem - Kiedy ty? Przecież spałeś...
- Przesuń się Leah - przyjaciel zignorował moje zszokowanie i wepchnął się pomiędzy mnie, a Harry'ego.
Zayn puścił jakiś sens czterech komedii. Zaczęliśmy oglądać, co chwila rozmawiając i śmiejąc się. W połowie trzeciego filmu już w ogólne nie byliśmy zainteresowani ekranem telewizora. Rzucaliśmy w siebie poduszkami, pilotem lub ziarnami kukurydzy, która nie usmażyła się wystarczająco dobrze, aby powstał popcorn.
- Leah, zaraz będzie piętnasta - Liam spojrzał na mnie.
Leżałam z opartą głową o ramię chłopaka. Teraz wstałam z miejsca.
- To chodź - uśmiechnęłam się.
Pożegnaliśmy się z chłopakami i wyszliśmy z mieszkania. Wsiedliśmy do auta Payne'a i ruszyliśmy na Olimp Road, która była blisko naszego, znaczy chłopaków domu.
- Jest i Starbucks - powiedział z zadowoleniem Liam, podjeżdżając pod właśnie tą kawiarnie.
Zaparkował, po czym weszliśmy do środka. Jak zwykle uderzyło we mnie ciepło wnętrza, a w nozdrzach poczułam zapach palonej kawy. To takie przyjemne uczucie.
Razem z Payne'm usiedliśmy w rogu sali, żeby nie za dużo osób zwracało uwagę na mojego sławnego przyjaciela.
- Pójdę po kawę - Liam wstał i był gotowy ruszać w stronę kasy.
- Poczekaj - także wstałam, tyle, że bardziej nerwowo - Zostań tu - poprosiłam ciszej.
- Leah spokojnie, idę tylko po kawy - uśmiechnął się, aby chociaż trochę mnie uspokoić.
- Dobrze - odparłam i patrzyłam jeszcze jak odchodzi, po czym usiadłam na miejscu.
Rozglądałam się na każdą stronę lokalu i szukałam jakiejś osoby, która swoim zachowaniem lub wyglądem mogłaby zwrócić moją uwagę.
Musze przyznać, że się boję. Cholernie się denerwuje, bo nie wiem kto to jest. Czy ta osoba nie mogła podać jakiś swoich danych? Napisać kim jest?
Teraz nie denerwowałabym się tak na pewno.
Zobaczyłam, że Liam stoi w dość długiej kolejce. Trochę to mu zajmie.
Wyciągnęłam swój telefon dla zabicia czasu i nerwów. Postanowiłam napisać jakąś wiadomość do Lexi. Wystukałam w klawiaturze tekst i przyjrzałam się mu, gdy skończyłam.
- Hej Lexi, jak życie w Miami? Mam nadzieję, że trzymasz się dobrze i świetnie bawisz - przeczytałam cicho treść wiadomości i widząc, że nie ma w niej błędów wysłałam.
Po jakiś dwóch minutach usłyszałam dźwięk telefonu. Widząc nadawcę uśmiechnęłam się sama do siebie.
"Miami jest przepiękne, nie każ mi wracać do tego pochmurnego Londynu, haha! Trzymam się dobrze, sporo jem, wszyscy o mnie dbają. Tęsknie xx"
Jej wiadomość ucieszyła mnie i uspokoiła. Ale spora ilość to zapewne kromka chleba na dzień. Ale dobrze, że je cokolwiek. W końcu od czegoś musi zacząć, prawda?
Roześmiałam się, wyobrażając sobie jak Alexis sprzeciwia się menadżerce i mówi, że nie wraca do tego zimnego Londynu.
- Cała Lexi - powiedziałam sama do siebie, jeszcze raz czytając wiadomość.
- Pozdrów blondyneczkę - usłyszałam za sobą czyiś głos.
Ja znam ten głos. Nie wierzę....
Szybko wstałam z miejsca i obróciłam się.
- Cece? - szepnęłam, widząc przed sobą swoją siostrę.
Dziewczyna delikatnie się uśmiechnęła, jakby chciała pokazać, że to naprawdę ona.
Tylko czemu postanowiła się odezwać.
- Cześć siostrzyczko - przyjrzała się mi - Tęskniłaś? - dostrzegłam w jej oczach gromadzące się łzy.
- Nie wierzę - rzuciłam się na nią i z całych sił przytuliłam do siebie.
Zaczęłam głośno płakać. Tak bardzo mi jej brakowało. Jej zapachu, uśmiechu, tej dobroci i ciepła, które miała.
- Cicho, nigdzie ci nie ucieknę - zapewniała mnie, swoim lekko załamanym głosem, który świadczył, że powstrzymuje się od płaczu.
Odsunęłam się od niej, żeby jeszcze raz przyglądnąć się jej twarzy. Musiałam się upewnić, że to naprawdę ona. Byłam w ogromnym szoku.
- Jak ty wydoroślałaś - pogłaskała mnie po włosach, patrząc mi w oczy. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
- Leah? - zobaczyłam zbliżającego się do nas Liam'a.
- To jest Cece - wskazałam ręką siostrę - To moja siostra - uśmiechnęłam się, ciągle płacząc.
- To może pójdę po jeszcze jedną kawę - odparł z uśmiechem Payne - Jestem Liam - przedstawił się dziewczynie.

- Co tu robisz? - zapytałam siostrę, upijając łyka mojej ciepłej kawy - I jak mnie znalazłaś?
- Na początku nie było łatwo - uśmiechnęła się Cece - Dość długo ciebie szukaliśmy, ale ponieważ odeszłaś z agencji, zniknął po tobie ślad. Myślałam, że już nigdy cię znów nie spotkam, ale niedawno zobaczyłam cię w gazecie z Liam'em i byłam pewna, że jesteś w Londynie - wiedziała, że Payne jest członkiem One Direction - Nie sądziłam, że po tym jak odejdziesz z agencji zaprzyjaźnisz się z chłopakiem z 1D - dodała z większym uśmiechem.
-Wyrzucili mnie z agencji - poprawiłam ją, po czym przypomniałam sobie, jak przestałam być modelką i bardziej popadłam w narkotyki.
- Przepraszam - odezwała się, poważnie na mnie patrząc - Ale sądzę, że brak modelingu lepiej ci zrobił.
- Nie za bardzo - pokręciłam głową, nerwowo mieszając kawę.
Zobaczyłam zmieszanie na twarzy mojej siostry.
- Ciągle bierzesz narkotyki? - zapytała smutno.
- Odkąd mieszka z nami, nie zdarzyło jej się to - odpowiedział za mnie Liam.
- Dziękuję tobie i chłopakom - Cece zwróciła się do mojego przyjaciela - Leah samotnie nigdy nie odważyła by się przestać ćpać.
Miała rację.
- Jest silna - zapewnił moją siostrę Liam, uśmiechając się w moją stronę.
- A ty gdzie byłaś? - zapytałam Cece, w czasie kiedy ona przeglądała coś w komórce.
- Przepraszam Leah, muszę iść - popatrzyła na mnie z zakłopotaniem - Nie mieszkałam w Londynie, niedawno się przeprowadziłam i mam dziś rozmowę w sprawie pracy.
- Powodzenia - ach ta życzliwość Liam'a.
- Dziękuję - siostra uśmiechnęłam się w stronę szatyna, po czym znowu na mnie spojrzała - Mam twój numer. Zadzwonię i spotkamy się. Dobrze?
- Obiecujesz? - musiałam się upewnić. Nie zniosłabym, gdybym miała ją znowu stracić.
- Oczywiście - przytuliła mnie, po czym wstała - Cześć Liam - pomachała jeszcze nam i wyszła.
- Wow - mruknęłam, analizując całą sytuację.
Ciekawi mnie jedno. Czy Cece na stałe zostanie w moim życiu?


Przepraszam, że tyle czekałyście, ale jakoś nie potrafiłam zabrać się do napisania rozdziału. Podoba się? Zaskoczyło was, że to siostra Leah tak do niej tajemniczo wydzwaniała? Co o tym sądzicie? Czy nasza rudowłosa bohaterka idzie w dobrym kierunku po szczęście? Czekamy na komentarze, rozdział z perspektywy Lexi będzie szybciej, niż sądzicie <3 /Leah

8 komentarzy:

  1. ojej,ależ super że zaczyna się układać. wyczuwać że Lexi coś tam odwali w Miami,jakiś romansik się szykuje? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział! Mi się wydaje, że Lexi coś zrobi głupiego w Miami i będzie tego żałować:) Czekam na kolejny, oby był jak najszybciej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To super że Leah oprócz chłopaków będzie miała jeszcze siostre :) niech Lexi w końcu pogodzi się z Harry'm! Czekam na następny ;) Gabrysia Kubala

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na mojego bloga z imaginami i przepraszam za spam xx

    http://onedirectionmojeimaginy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezwykły. Cece jest śliczna i fajnie opisany był jej powrót. Ciekawy na maska. Liam jest przesłodki.. Już nic dodać nic odjać, bo wiecie, że jest niesamowity ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. jejku jej siostra :o super rozdział KOCHAM TO OPOWIADANIE<3

    OdpowiedzUsuń