sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 30

<Leah>


-Leah, chodź na dół! - usłyszałam krzyk Niall'a.
Dziś on miał za zadanie przygotować śniadanie, więc wnioskuje, że posiłek jest już na stole.
- Zaraz będę - wydarłam się równie głośno i poprawiłam na miejscu.
Przyjrzałam się jeszcze raz wizytówce, którą dostałam  od blond pielęgniarki, kiedy w wynikach badań mojej krwi znaleźli ślady narkotyków. Pamiętam, jak wtedy mi proponowała pomoc, a ja odmówiłam.
Dziś rano ciągle wlepiałam swój wzrok w wizytówkę. W nazwę kliniki, która zajmuje się pomaganiem ludziom z problemami, takimi jak moje.
Po prostu zastanawiam się nad odwykiem.
Wstałam z łóżka, chowając wizytówkę do tylnej kieszeni moich blado granatowych rurek. Dobrałam do nich białą koszulkę na ramiączkach i czerwone nike'i.
Zeszłam po schodach w kierunku jadalni, z której dobiegały coraz głośniejsze rozmowy. Wchodząc do pomieszczenia zauważyłam, że wszyscy tam już są.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się, siadając obok Liam'a.
Chłopcy odpowiedzieli mi ty samym, skupiając się głównie na opróżnianiu swoich talerzy. Faceci.
- Zrobiłem pyszne toasty - popatrzyłam się na Niall'a, który zaczął do mnie mówić z wielkim uśmiechem na twarzy - Jedz Leah, to będzie twoje najlepsze śniadanie w życiu.
- W to nie wątpię - odpowiedziała mu, już lekko rozbawiona.
Sięgnęłam po pierwszy kęs przysmażonej kanapki. Rzeczywiście były pyszne. Zabrałam się za jedzenie jej.
- Jakieś plany na dziś? - zapytał Louis, rozglądając się po każdym z nas.
- Idziemy na podpisywanie płyt w centrum handlowym Tommo - Liam jak zawsze znał ich plany - Wracamy popołudniu - spojrzał się na mnie, jakby chciał się upewnić, że czuję się dobrze z tym, że przez jakiś czas ich ze mną nie będzie.
- Ja idę się spotkać z Cece, a potem zajrzę do Lexi - uspokoiłam go - A teraz przepraszam, ponieważ muszę już wychodzić - napiłam się łyka soku i wstałam z miejsca - Cześć.
- Hej - chłopcy jak zawsze odpowiedzieli mi chórkiem.
Wyszłam z domu i zaczesałam włosy na swoje prawe ramię. Dzisiaj było bardzo ciepło, ale dało się wytrzymać w długich spodniach.
Zobaczyłam, że w moją stronę zmierza Cece, która uśmiechnęła się na mój widok.
- Hej - powiedziałam, gdy była dość blisko.
- Siemka siostrzyczko - przytuliła mnie do siebie, po chwili spoglądając mi na twarz dodała - Chłopcy w domu?
- Tak, zaraz wychodzą - pokiwałam głową - Chodź, tu niedaleko jest park - zaczęłam iść właśnie w tamtym kierunku.
- Długo z nimi mieszkasz? - zapytała, idąc zaraz przy mnie.
- Nie za bardzo - popatrzyłam na przejrzyste niebo - Ale wydaje się, jakbym mieszkała z nimi wieki.
- Widzę, że ci pomagają - zauważyła z uśmiechem.
- Potrafią zarażać swoim pozytywizmem - zaśmiałam się, na wspomnienie, jacy są zwariowani - Dużo mi pomagają.
- A co z Alexis? - Cece zmieniła ton głosu, kiedy o niej wspomniała.
Moja siostra nigdy za nią nie przepadała.
- Dużo się zmieniło - odparłam - Głównie nasze relacje. Zaczęłyśmy sobie pomagać i interesować się swoimi problemami.
- Ciekawe, jaka teraz jest - westchnęła siostra.
- Nie zmieniła się zbyt wiele - uśmiechnęłam się - Może jest bardziej krucha - dodałam ciszej.
- Ona zawsze wydawała się krucha, ale uparcie to ukrywała - podsumowała Cece.
Zobaczyłam pierwsze drzewa parku.
- Co u rodziców? - zapytałam po chwili ciszy.
Muszę przyznać, że odkąd zobaczyłam Cece chciałam o to zapytać. To było coś co najbardziej mnie interesowało. Przez lata, kiedy ich nie widziałam, ciekawość jak się trzymają lub czują, potrafiła mnie wykańczać. Wreszcie wzięłam się na odwagę. Po tym jak zostawiłam ich bez słowa. Ja, ich córeczka, o którą zawsze dbali, a która ich skrzywdziła. Interesuję się.
- Wiesz, było z nimi ciężko po twoim odejściu - po sposobie mówienie mojej siostry sądzę, że trudno jej o tym gadać - To były najgorsze momenty zarówno ich, jak i mojego życia. Tak bardzo się kłócili - westchnęła, patrząc na daleko postawione drzewo - Zarzucali sobie nawzajem winę za twój wyjazd. Byli wyczerpani.
Poczułam się paskudnie. Myślałam tylko o sobie. Tak bardzo chciałabym ich przytulić.
- Wiedzieli czemu zniknęłam? - spojrzałam na siostrę.
- Nie - odparła krótko - Powiedziałam im tylko, że się o coś pokłóciłyśmy, a ty byłaś zdenerwowana. Nie mogłam im się przyznać, że to przeze mnie opuściłaś ich - szepnęła, patrząc na swoje buty.
- Ej - zatrzymałam ją - To nie była twoja wina - podniosłam jej głowę, żeby popatrzyła na mnie - Ja tak wybrałam. Przez narkotyki mogłam więcej zniszczyć. Tak było lepiej.
-  Pomoglibyśmy ci - Cece chciała przekonać mnie do swojego zdania.
- Wydawało mi się, że sama sobie pomogę - podeszłam do ławki i usiadłam - Miałam ciężko, ale pewna osoba mnie do siebie zabrała. Zyskałam przyjaciela, który pokazał mi wiele wartości, pomimo, że sam nie wierzył w szczęście w życiu - uśmiechnęłam się, widząc w głowie Justina.
- Miałaś w końcu przyjaciela? - zaciekawiona Cece usiadła obok mnie.
- To był mój brat - sprostowałam - Zawsze we mnie wierzył. I wiesz co? - spojrzałam na nią.
- Co? - z oczu mojej siostry biła ciekawość.
- Często mi powtarzał, że kiedyś spotkam ciebie i rodziców - Cece się uśmiechnęła - Że znów będzie tak jak dawniej. Miał tak ciężko, a nadal we mnie wierzył. Też chciałam jego szczęścia.
- Znalazł w końcu je? - spytała cicho.
- Tak - uśmiechnęłam się, zamykając oczy - W końcu znalazł spokój.
- Będę mogła go poznać? - pytanie Cece mnie rozbawiło.
- Teraz jest ciągle w jednym miejscu - odpowiedziałam, mając na myśli cmentarz - Ale na pewno nie będzie miał za złe, jak go ze mną odwiedzisz.
- To świetnie - Cece przytuliła mnie do siebie.

- Leah - na twarzy Lexi widniało zaskoczenie - Co tu robisz?
- Przyszłam cię odwiedzić - uśmiechnęłam się - Jestem dziś samotna - dodałam.
- Świetnie, że jesteś - Lexi wpuściła mnie w drzwiach do środka - Chcesz coś do picia? Jedzenia? - pokierowała się do kuchni.
- Nie dzięki - odparłam się o jej blat.
- Na pewno? - naszą wymianę zdań przerwał dźwięk komórki Lexi.
Dziewczyna promiennie się uśmiechnęła.
- Kto to? - zapytałam z ciekawością.
- Cześć nowa koleżanko, jak się czujesz? - przeczytała wiadomość na głos, a ja się zaśmiałam. Wiadome, że chodzi o Harry'ego.
- Niedawno umówiliśmy się, że zaczniemy wszystko na nowo - wytłumaczyła mi zadowolona Lexi - Tak jest lepiej.
- Najważniejsze, żebyście byli szczęśliwi - popatrzyłam na nią - Nie chcesz do niego wrócić?
Na jej twarzy pojawiło się coś w rodzaju zakłopotania.
- Sama nie wiem - wzruszyła ramionami - Mam mętlik w głowie. Trochę zajmie, nim go poukładam.
- Masz czas - westchnęłam - Wiesz, że widziałam się z Cece? - chciałam powiedzieć jej o tym.
- Naprawdę? - blondynka, aż wciągnęła szybko powietrze do płuc z zaskoczenia - Znów widziałaś się ze swoją siostrą - uśmiechnęła się szeroko.
- Tak. Sama mnie znalazła - poczułam, że robi mi się ciepło na sercu, jak to opowiadam - Ona i rodzice za mną tęsknili.
- Wszystko ci się układa - oparła się o blat i przeczesała włosy ręką, po czym na mnie popatrzyła.
- Tak - przyznałam jej rację - Ale zastanawiam się nad pójściem na odwyk.
Długo ostatnio o tym myślę.
- Myślisz, że to dobry pomysł? - Lexi spoważniała.
- Najgorsze jest to, że nie będę mogła być ciągle z tobą i chłopakami - westchnęłam - Będziecie mogli tylko dzwonić i co jakiś czas mnie odwiedzać.
-To jest jedyny minus? - zapytała przyjaciółka.
- Tak - spojrzałam na jej ciemne oczy.
- Pamiętaj, że nieważne jaki będziesz miała wybór - złapała mnie za rękę - Będę przy tobie.
Mimowolnie uśmiechnęłam się. Na co Lexi odpowiedział mi tym samym.
- Dziękuję - obeszłam dookoła blat i wtuliłam się w jej chude ciało - Musę już iść.
- Pozdrów chłopaków - westchnęła - Trzymaj się - poczułam, że przyciska mnie mocniej.
- Ty też - odsunęłam się od niej i uśmiechnęłam.
Alexis odprowadziła mnie do drzwi. Pożegnałam się z nią jeszcze raz, po czym wróciłam do domu. Całą drogę myślałam nad swoją decyzją. Akurat pod drzwiami domu dotarło do mnie co chce zrobić.
- Jestem - krzyknęłam na całe mieszkanie, po czym skierowałam się do salonu.
- My też już wróciliśmy - powiedział Harry, który siedział obok Louis'a. Był tutaj także Niall, Liam i Zayn.
- Muszę wam o czymś powiedzieć - uśmiechnęłam się promiennie, patrząc na każdego z nich.
- Co się stało? - zapytał Louis.
To już. To ten moment.
- Postanowiłam jechać na półroczny odwyk do Bristol - ich miny od razu zmieniły się.
- Czemu? - spytał Liam.
- Bo wtedy ucieknę na dobre od tego świństwa - odparłam, patrząc na każdego - Tak będzie lepiej.
- Będziecie musieli przez jakiś czas pomieszkać sami - blado się uśmiechnęłam.
Zayn wstał z miejsca.
- Muszę zapalić - mruknął, po czym opuścił salon.
Niall chciał także wstawać, ale go powstrzymałam.
- Ja pójdę.
Wyszłam na taras, na którym pomimo zbliżającego się wieczoru było dalej ciepło. Zauważyłam, że Zayn stoi, oparty o barierkę.
Stanęłam obok niego, a ten na mnie spojrzał.
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżała - był taki poważny - Zajmiemy się tobą. Przecież z nami nie miałaś źle.
- Masz rację - uśmiechnęłam się delikatnie - Tylko, że tam będą specjaliści. Poddam się zabiegowi odtruwania. Moje problemy znikną na dobre. Rozumiesz Zayn? Wrócę do was zupełnie czysta.
- Wszystko mi mówi, że masz rację - westchnął - Tyle, że jesteś moją przyjaciółką, chce ci jakoś pomóc.
- Już tak bardzo mi pomogliście - zapewniłam go - A jak wrócę z odwyku dalej będziecie mogli to robić.
- Obiecujesz, że do nas wrócisz? - zapytał z uśmiechem.
- Tak - przytuliłam go.
- Masz szczęście - mruknął w moich objęciach, na co się zaśmiałam - Dobra - odkleił się ode mnie - Idę do środka.
Malik opuścił taras, a ja głęboko westchnęłam.
- Teraz moja kolej - usłyszałam za sobą głos Liam'a i odwróciłam się.
- Też nie chcesz, żebym was opuszczała? - zapytałam, przyglądając mu się.
- Nie - podszedł bliżej - I tak wiem, że zrobisz to, co uważasz za słuszne.
- Znasz mnie.
- Dziwisz się? - złapał mnie za biodra - Jesteś tak niesamowita, że nie idzie cię nie poznać.
Uśmiechnęłam, się, czując lekką nieśmiałość.
- Obiecałem Justinowi - zaciekawiłam się  na jego słowa - Obiecałem mu, że zajmę się tobą, gdyby go nie było.
- Naprawdę? - nie mogłam uwierzyć w jego słowa.
- Tak - kiwnął głową - I mogę cię zapewnić, że zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa.
Patrzyłam w jego szczere oczy i czekałam aż skończy swoją wypowiedź.
- Bo cię kocham - dodał ciszej.
- Ja też cię kocham Liam - uśmiechnęłam się i lekko go pocałowałam.
Chłopak wtulił mnie do siebie i głęboko westchnął. Oparłam czoło o tors i zaciągałam się jego zapachem.
- Damy radę - szepnął - Będę cię często odwiedzać, będziemy do siebie dzwonić.
- Wiem - uśmiechnęłam się wiedząc, że chce zapewnić, że mnie nie opuści.
- Kiedy chcesz wyjechać? - zapytał po chwili ciszy.
- Jutro rano mam być w Bristol - odparłam cicho - Muszę się spakować.
- Mam pomysł - Liam złapał mnie za ramiona, abym na niego spojrzała - Któryś z chłopaków pojedzie po Lexi i zrobimy sobie małą, pożegnalną imprezę. Co ty na to?
- Z wami zawsze - odparłam z uśmiechem, po czym poszliśmy do salonu.
- Harry jedź po Lexi - Liam zwrócił się do lokowatego, a następnie spojrzał na Louis'a - A ty razem ze mną wybierasz się do sklepu.
- Dobra - Styles wstał z miejsca i poszedł na korytarz.
- Czyli szykuje się impreza? - zapytał podekscytowany Niall.
- Tak - odpowiedziałam mu.
- Trzeba się napić za Leah - dodał Lou, na co się nieśmiało uśmiechnęłam.
- Tak, tak - Liam popchnął Tomlinsona w stronę drzwi - Nie ma czasu, wychodzimy.
Kiedy chłopcy wyszli poszłam razem z Zayn'em i Niall'em po jakieś naczynia do kuchni. Zaczęliśmy rozkładać na stole miski, szklanki, gadając przy tym o różnych rzeczach.
Będę za tym tęsknić. Na szczęście oni trzymają mnie w jednym przekonaniu. Jeśli wyjadę, zawsze będę miała do kogo wracać.



Następny rozdział będzie rozdziałem ostatnim, więc komentujcie ten, żebyśmy miały siły, aby napisać wielki finał! Mam nadzieję, że spodobało wam się, że u Leah wszystko się układa. Czekajcie na emocjonującą końcówkę! Kocham was, do następnego! <3 /Leah

8 komentarzy:

  1. Cudowny! *-*
    Szkoda że już się kończy ;C

    OdpowiedzUsuń
  2. BOŻE DHJAJDGHJADGDHJAGDHDG KOCHAM TO OPOWIADANIE :( MAM NADZIEJE ŻE WSZYSTKO SIE UŁOŻY

    OdpowiedzUsuń
  3. boze to przed ostatni...
    czekam ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko się pięknie, cacy układa... żeby jeszcze ta Lexi znalazła szczęście <33 czekam na ostatni! Gabrysia Kubala

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku, już niedługo będzie koniec?! O jej :(
    Czekam na ostatni z niecierpliwością<3. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie , kończ . Blog jest idelany !

    Pseplasam za spam ♥
    http://zapsuta-dusza.blogspot.com/
    Historia anorektyczki/ bulimiczki, która po gwałcie zostaje porwana przez króla wyścigów i pewnego siebie chłopaka .
    - głównym bohaterem Louis

    OdpowiedzUsuń